Gigantyczne dżdżownice w oceanie. Naukowcy alarmują. Te dziwne stworzenia mogą być niebezpieczne

Z jednej strony piękne, z drugiej wywołujące dyskomfort - i przede wszystkim - potencjalnie niebezpieczne. Iskrzyłudy, które kilka lat temu zaobserwowano u wybrzeży południowej Australii i Tasmanii, właśnie rozgościły się w wodach Pacyfiku. I bynajmniej nie jest to dobra wiadomość. Te dziwne, choć fascynujące stworzenia mogą doprowadzić do zachwiania równowagi w ekosystemie. Naukowcy alarmują.

W 2017 roku cały świat wstrzymał oddech, gdy australijscy nurkowie natrafili w wodach Port Douglas na jedno z najdziwniejszych stworzeń, jakie do tej pory zaobserwowano. Połyskujące kreatury pokaźnych rozmiarów okazały się w rzeczywistości nie jednym, a wieloma organizmami zbitymi w odrębną całość. Już wtedy wykazano, że ich specyfika może mieć katastrofalne skutki dla życia innych morskich zwierząt. Tym bardziej niepokojącym wydaje się więc fakt, że właśnie pojawiły się także na Pacyfiku.

Zobacz wideo Czy zmiany klimatyczne mogą zagrozić ekosystemowi Bałtyku? Wybierz serwis

Dziwne stworzenia w Oceanie Spokojnym. Iskrzyłudy to zagrożenie dla ekosystemu

Według informacji przekazanych portalowi New Scientis przez Dylana Gomesa z Oregon State University, w północno-wschodniej części Oceanu Spokojnego zaobserwowano sporą liczbę iskrzyłudów, zwanych także pyrosomami. To zła wiadomość, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że ich rozwój ma związek w znacznym stopniu z ocieplaniem się wód podczas morskich upałów.

Może to mieć ogromny wpływ na przepływ energii w całym ekosystemie i liczbę łowionych ryb

- tłumaczy Dylan Gomes. Aby zrozumieć jednak tę dziwną korelację pomiędzy zachwianiem życia morskich organizmów a sukcesem reprodukcyjnym iskrzyłudów, należy przyjrzeć się nieco dokładniej specyfice tych drugich.

Iskrzyłudy: połyskujące kreatury wciąż pozostają tajemnicą dla naukowców

Tak, jak wspomnieliśmy wcześniej, iskrzyłudy znane są w świecie nauki także pod nazwą "pyrosomidy". To kolonialne osłonice, które wyglądem przypominają galaretowate rurki, przez co często mylnie zalicza się je do kategorii zooplanktonu meduz. Zapisy dotyczące pyrosomów, w tym opisy ich morfologii i rozmnażania, sięgają co najmniej XIX wieku. Mimo to do dzisiaj niewiele wiadomo na ich temat, a te informacje, które już posiadamy, bywają sprzeczne względem siebie.

Być może jednak to właśnie tajemnica, którą pozostają dla nauki, sprawia, że wydają się tak fascynujące. Iskrzyłudy bowiem, choć przeźroczyste, mają zdolność do bioluminescencji, co sugeruje nam już sama ich nazwa ( z greckiego "pyro", które oznacza ogień i "soma", czyli ciało). W praktyce oznacza to, że obserwowane z perspektywy głębin, zaczynają świecić. Nie jest to jednak zasługa jednego organizmu. Stworzenia widoczne gołym okiem to w rzeczywistości pokaźne kolonie kilkucentymetrowych "cylinderków" złożonych w jeden organizm. W takiej formie są zdolne do osiągania nawet kilku metrów długości. Jak jednak to wszystko ma się do kwestii zachwiania ekosystemów? Odpowiedź nie jest oczywista.

Zmiany klimatu kontra pyrosomidy. Potencjalne zagrożenia dla organizmów morskich Pacyfiku

Z jednej strony już sama obecność pyrosomidów w oceanie sugeruje, mamy do czynienia z wodami względnie ciepłymi. Organizmy te mogą się rozwijać i rozmnażać najczęściej tylko w takim klimacie. Z drugiej strony jednak zakwity iskrzyłudów w różnych regionach zrodziły pytanie, czy ich występowanie zwiększa się z powodu zmian w oceanie, czy też po prostu są lepiej rejestrowane w miarę ewolucji ludzkiego rozumienia organizmów galaretowatych.

Tak czy owak, nie zmienia to faktu, że obecność tych organizmów w wodach Pacyfiku wiąże się z dużym niebezpieczeństwem. Szybka dynamika rozkwitu może zrestrukturyzować morskie sieci pokarmowe, zwiększyć eksport dwutlenku węgla i zakłócać działalność człowieka. Ze względu na to natomiast, że organizmy te najwidoczniej zyskały bardzo dobre warunki do rozwoju w Oceanie Spokojnym, mogą zakłócać bytowanie innych morskich stworzeń.

Jak podkreśla Dylan Gomes, analizy komputerowe amerykańskich badaczy sugerują, że zwierzęta znajdujące się na szczycie łańcucha pokarmowego utracą znaczną ilość pożywienia - dotyczy to także ryb.

Więcej o:
Copyright © Agora SA