Podczas upałów różnica sięga nawet dwóch stopni. Te miasta nagrzewają się najmocniej

Badania nad polskimi miastami pokazują, że podczas fal upałów dochodzi do wyraźnego wzmocnienia miejskiej wyspy ciepła. Różnice temperatur nie są przypadkowe i zależą od warunków pogodowych oraz struktury aglomeracji. W niektórych miejscach efekt staje się zaskakująco silny i trudny do przewidzenia
Upał w mieście - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza

Fale upałów w Polsce stają się coraz częstsze, a ich skutki są szczególnie odczuwalne w miastach. Jednym z powodów jest zjawisko miejskiej wyspy ciepła (Urban Heat Island, UHI), które sprawia, że obszary silnie zurbanizowane osiągają wyższe temperatury niż tereny podmiejskie i wiejskie. Najnowsze badania naukowe wskazują, że podczas ekstremalnych upałów różnice te mogą się dodatkowo zwiększać, wpływając na zdrowie mieszkańców, zużycie energii oraz komfort życia.

Zobacz wideo Ekspertka IMGW o fali upałów i o upalnym, pełnym burz lecie

Miasta nagrzewają się szybciej niż tereny wiejskie. To efekt miejskiej wyspy ciepła

Miejska wyspa ciepła to zjawisko polegające na tym, że temperatura w mieście jest wyższa niż w jego otoczeniu. Wynika to przede wszystkim z dużej ilości betonu, asfaltu i innych materiałów, które pochłaniają energię słoneczną i magazynują ją przez wiele godzin. Dodatkowo gęsta zabudowa ogranicza przepływ powietrza, a niedobór terenów zielonych zmniejsza naturalne chłodzenie związane z parowaniem wody. W efekcie miasta nagrzewają się szybciej w ciągu dnia i wolniej oddają ciepło po zachodzie słońca. To właśnie dlatego mieszkańcy dużych aglomeracji często odczuwają wyższe temperatury niż osoby mieszkające poza miastem.

W 2025 roku w czasopiśmie naukowym "Building and Environment' opublikowano badanie autorstwa Meliki Tasan, Jolanty Dąbrowskiej oraz Krystyny Michałowskiej, poświęcone wpływowi fal upałów na miejskie wyspy ciepła w Polsce. Naukowczynie przeanalizowały sytuację w czterech dużych miastach: Wrocław, Kraków, Poznań i Gdańsk. Badanie objęło fale gorąca z lat 2020-2021 i wykorzystało dane satelitarne, pomiary meteorologiczne oraz zaawansowane modele atmosferyczne. Dzięki połączeniu kilku niezależnych źródeł informacji możliwe było dokładne określenie wpływu pogody i urbanizacji na temperatury w miastach.

Podczas fal upałów temperatury gwałtownie rosną. Dużą rolę odgrywa "betonoza"

Według autorów badania kluczową rolę odgrywają układy wysokiego ciśnienia atmosferycznego. W takich warunkach występuje niewielkie zachmurzenie, dużo promieniowania słonecznego oraz słaby wiatr. Powoduje to intensywne nagrzewanie powierzchni miejskich. Dodatkowo asfalt, beton i dachy budynków gromadzą ciepło przez cały dzień. Kiedy temperatura zaczyna spadać po zachodzie słońca, zgromadzona energia jest stopniowo uwalniana do otoczenia. To właśnie dlatego miasta często pozostają gorące jeszcze długo po zmroku.

Badanie wykazało wyraźne różnice pomiędzy analizowanymi miastami. Najsilniejsze efekty miejskich wysp ciepła zaobserwowano w Krakowie i Wrocławiu. W czasie fal upałów różnice temperatur między obszarem miejskim a otoczeniem mogły osiągać około dwóch stopni Celsjusza. Lepszą sytuację odnotowano w Gdańsku. Bliskość Morza Bałtyckiego oraz występowanie bryzy morskiej pomagają ograniczać nagrzewanie się miasta. Poznań zajmuje pozycję pośrednią - nie doświadcza tak silnego efektu jak Kraków czy Wrocław, ale jednocześnie nie korzysta z naturalnego chłodzenia charakterystycznego dla miast nadmorskich.

Dlaczego noce podczas upałów są tak niebezpieczne? Organizm ma mniej czasu na odpoczynek

Jednym z najważniejszych wniosków płynących z badań jest znaczenie wysokich temperatur nocnych. W terenach wiejskich po zachodzie słońca następuje stosunkowo szybkie ochłodzenie. W miastach proces ten jest znacznie wolniejszy. Tak zwane "nocne wyspy ciepła" sprawiają, że organizm człowieka ma ograniczone możliwości regeneracji po gorącym dniu. Długotrwałe utrzymywanie się wysokiej temperatury zwiększa ryzyko odwodnienia, problemów krążeniowych i innych skutków zdrowotnych związanych z upałami.

Badaczki podkreślają, że jednym z najskuteczniejszych sposobów ograniczania skutków upałów jest rozwój terenów zielonych. Drzewa zapewniają cień, a roślinność schładza powietrze poprzez proces parowania wody. Znaczenie mają również zbiorniki wodne, zielone dachy oraz ograniczanie nadmiernego uszczelniania powierzchni. Co istotne, nie chodzi wyłącznie o całkowitą powierzchnię zieleni, ale także o jej rozmieszczenie. Parki i zadrzewienia zlokalizowane w gęsto zabudowanych dzielnicach mogą skuteczniej poprawiać lokalny mikroklimat, niż duże tereny zielone znajdujące się na obrzeżach miasta.

Wyniki badań pokazują, że skutki upałów nie zależą wyłącznie od globalnych zmian klimatu. Duże znaczenie mają również lokalne decyzje dotyczące planowania przestrzennego, architektury i ochrony terenów zielonych. Eksperci wskazują, że miasta mogą ograniczać ryzyko przegrzewania poprzez zwiększanie powierzchni biologicznie czynnych, poprawę przewietrzania zabudowy oraz stosowanie materiałów odbijających promieniowanie słoneczne. Takie działania nie wyeliminują fal upałów, ale mogą zmniejszyć ich negatywny wpływ na mieszkańców.

Źródło: sciencedirect.com.

Więcej o: