"Milionerzy" to popularny teleturniej, który zadebiutował na antenie TVN ponad 20 lat temu. Od pierwszego odcinka gospodarzem polskiej edycji programu pozostaje lubiany przez widzów Hubert Urbański. Jakiś czas temu prezenter zdradził jeden z największych sekretów show. Wyjaśnił, jak naprawdę wygląda telefon do przyjaciela.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Koła ratunkowe w programie "Milionerzy" to swego rodzaju druga szansa, którą możemy wykorzystać przy trudniejszych odpowiedziach. Uczestnicy teleturnieju mogą skorzystać z telefonu do przyjaciela, wariantu pół na pół lub poprosić o pomoc publiczność. Prezenter Hubert Urbański zdradził kiedyś, że słynny telefon, który wykonujemy do znajomego lub kogoś z rodziny, wygląda zupełnie inaczej, niż podejrzewają to widzowie. Aby zapobiec oszustwom, wcześniej ustalony "przyjaciel" przyjeżdża do studia wraz z zawodnikiem.
Razem z zawodnikiem do studia przyjeżdża również osoba towarzysząca, która ma być pod telefonem, czyli przyjaciel. Robimy zdjęcie tej osoby i ta pani lub ten pan jest na terenie studia w osobnym pomieszczeniu razem z jednym z naszych pracowników, czeka przy biurku pod telefonem na taką ewentualność, by pomóc.
- wyjaśnił Hubert Urbański w cyklu "To się kręci!". Większość widzów zawsze myślała, że osoba siedzi tak naprawdę "przed telewizorem", w zaciszu własnego domu.
Jak wyglądają z kolei inne koła ratunkowe w "Milionerach"? Okazuje się, że nie w każdym kraju jest tak samo. W niektórych państwach używane jest dodatkowe, czwarte koło — Zmiana Pytania, które polega na całkowitym wymienieniu pytania na inne. Co ciekawe, w Polsce podczas pandemii, "Milionerzy" nagrywani byli bez widowni. Wtedy też "zmiana pytania" zastąpiła "pytanie do publiczności". Zaskakującym faktem ukraińskiej edycji teleturnieju jest to, że w zupełności zrezygnowano w niej z "pytania do publiczności". W 2004 roku producenci postanowili wycofać to koło ratunkowe, gdyż zebrani w studiu widzowie złośliwie i notorycznie wprowadzali uczestników w błąd, podając im mylne odpowiedzi.