Ukradł kciuk wojownikowi z Terakotowej Armii. Teraz drży przed konsekwencjami. Sprawą zajęło się FBI

Podczas imprezy wkradł się na wystawę i zabrał kciuk 2000-letniej figury chińskiego wojownika. Sprawą tajemniczego zaginięcia zajęło się FBI, a niewinny psikus szybko przyniósł swoje konsekwencje. Za kradzież palca groziło mu nawet 30 lat więzienia. To nie koniec kłopotów. Zareagowały władze z Chin.

Do słynnej kradzieży doszło w 2017 roku. Upojna noc skończyła się dla pewnego mężczyzny dość nieprzyjemnie. Tej imprezy z pewnością długo nie będzie dane mu zapomnieć. Dlaczego ukradł 2000-letniego kciuka? To była forma zabawy.

Zobacz wideo "Królowe życia". Julia Von Stein była świadkiem kradzieży. Wraz z przyjacielem dopadła złodzieja

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Ukradł z muzeum kciuk jednej z figur Terakotowej Armii. Teraz ściga go FBI

Niespełna 6 lat temu Michael Rohana stał się "sławny" za sprawą swojego niebanalnego czynu. Mężczyzna był jednym z gości imprezy, która odbywała się w muzeum w Filadelfii. Wygląda na to, iż bawił się tak dobrze, że nawet postanowił "porozmawiać" i sfotografować się z jedną z tamtejszych figur. Rohana wszedł na wystawę chińskich wojowników z terakoty, których odnaleziono w grobowcu Qin Shi Huanga, pierwszego cesarz Chin. Niestety selfie nie było wystarczającą pamiątką i mężczyzna postanowił przywłaszczyć sobie kawałek kciuka jednego z posągów. Pracownikom muzeum niestety nie umknął fakt o tajemniczym zaginięciu palca, a sprawą zajęło się FBI. Sprawcę zdradziły nagrania z monitoringu, na których funkcjonariusze zobaczyli, jak Michael ułamuje element należący do jednej z figur

30 lat więzienia za kradzież 2000-letniego kciuka. To był jedynie "pijacki wybryk"

Agenci FBI natychmiast odwiedzili Michaela w jego własnym domu, a ten oddał im kciuk, który przez cały ten czas znajdował się w jednej z szuflad. Niewinny imprezowy wybryk szybko okazał się ogromnym błędem. Michael pierwotnie dostał zarzut kradzieży i ukrycia przedmiotu będącego dziedzictwem kulturowym, za co groziło mu nawet 30 lat więzienia. Natomiast został on wycofany ze względu na zawartą z oskarżonym ugodę. Pierwsza rozprawa Rohana odbyła się w 2019 r. Niestety ława przysięgłych nie mogła dojść do konsensusu, a prawnik podejrzanego bronił klienta, twierdząc, iż był to jedynie "pijacki błąd", który należy uznać jako "młodzieńczy wandalizm". Sprawa zyskała tak duży rozgłos, że głos zabrali także urzędnicy z Chin, twierdzący, iż władze muzeum wykazały się nieostrożnością, a winny zdarzenia zasługuje na surową karę. Ostateczna rozprawa ma odbyć się 17 kwietnia 2023 roku w Filadelfii.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.