80-letni aktor i dyrektor teatru Jan Englert przez wiele lat unikał w wywiadach tematu rodziny, skupiając się na pracy i jego stanie zdrowia. Niedawno jednak celebryta otworzył się na temat swojej żony i córki. Jak się okazuje miał do powiedzenia więcej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Jan Englert przed znalezieniem swojej idealnej drugiej połówki był dwukrotnie żonaty. Dopiero kiedy poznał o wiele młodszą Beatę Ścibakównę zaznał prawdziwego szczęścia. Ze swoją trzecią żoną ma córkę, Helenę Englert. W wywiadzie z "PAPem" powiedział, że ma sobie wiele do zarzucenia, jeśli chodzi o traktowanie swojej żony. Para poznała się, kiedy Beata Ścibakówna była jeszcze jego studentką, choć jak twierdzi, trudno nazwać to miłością od pierwszego wejrzenia. Stwierdził, że początkowo była ona po prostu jedną z wielu osób uczęszczających na jego zajęcia i nic nie zapowiadało ich przyszłego romansu. Ścibakówna po studiach dołączyła do załogi Teatru Powszechnego, z którym związany był jej mąż, a później, w 1997 roku oboje przeszli do Teatru Narodowego. W tej placówce w 2003 roku stanowisko dyrektora artystycznego zostało objęte przez Jana Englerta, a jego żona regularnie pojawiała się na scenie, jednak role nie spełniały jej marzeń. W rozmowie z Magdą Mołek, Ścibakówna ujawniła, że:
Nie chciał, żebym uchodziła za aktorkę, która gra tylko u niego, tylko w jego reżyserii i tylko w jego przedstawieniach. To było dobre dla mnie i mojego rozwoju aktorskiego, artystycznego
Choć Englert dziś żałuje, że jej nie wspierał, wciąż rozsądek mówi mu, że był to dobry wybór, ponieważ żona osiągnęła wszystko samodzielnie.
Jan Englert przez lata uczył aktorstwa, jednak zaznaczył, że nie chciał, by jego córka znalazła się wśród jego uczennic. Aktor powiedział w rozmowie z "PAP", że:
Ani ja, ani ona nie zgodzilibyśmy się na to. W domu też jej nie uczyłem. Nawet wierszyka nigdy mi nie powiedziała
Helena Englert cały czas miała jednak świadomość, że jej nazwisko wiele znaczy w polskim światku aktorskim, dlatego, chcąc pójść w ślady rodziców, bez ułatwień, postanowiła się spakować i wyjechać z kraju w poszukiwaniu dalszej edukacji. Po maturze pojechała do Nowego Jorku, niestety wybuch pandemii rzucił cień na jej plany nauki. Wróciła więc do kraju, ale cały czas była zdeterminowana, by pracować na własny rachunek. Jej ojciec przyznał w wywiadzie, że Helena jest kompletnie niezależna, a do tego bardzo ambitna. Pojechała do Stanów Zjednoczonych, by nikt nie mógł jej zarzucić, że sukces osiągnęła wyłącznie ze względu na swoich rodziców.