Zamiast wokalistą, został księdzem. Tego nie spodziewali się fani zwycięzcy "Must be the music"

Miał zaledwie 17 lat, gdy zachwycił ogromną publiczność oraz jury swoim talentem w programie "Must be the music". Po latach zdobył się na szczere wyznanie i zdradził, jak potoczyło się jego życie. Okazuje się, że wybrał zupełnie inną ścieżkę, niż można było się spodziewać.
Maciej Czaczyk w 'Must Be The Music'
Materiały promocyjne 'Must Be The Music' / Telewizja Polsat

Jeszcze kilka lat temu prawie każdy miał wrażenie, że to on zostanie wielką gwiazdą, a występ w popularnym programie to dopiero początek jego kariery. Jednak jak się okazało, nie wszystko potoczyło się tak, jak myśleliśmy. Ten uczestnik "Must be the music" nie został gwiazdą, lecz księdzem... O kim mowa? 

Zobacz wideo Edyta Herbuś ciepło o Katarzynie Dowbor. Życzy jej nowego programu

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Maciej Czaczyk z "Must be the music". Podczas pierwszych występów miał 17 lat

To właśnie Maciej Czaczyk skradł serca widzów, publiczności i jury w jednym z odcinków popularnego niegdyś programu "Must be the music". Chłopak brał udział w drugiej edycji programu, który udało mu się wygrać. Nawet jedna z najbardziej wymagających na tamten moment jurorek była nim zachwycona. To jaki talent miał Maciej, wiedzieli wszyscy, więc całkiem naturalne było, że zdaniem wielu czekała go ogromna kariera muzyczna. Po zwycięstwie programu postanowił rozwijać się w tym kierunku - nagrał płytę oraz ruszył w trasę koncertową, jednak nagle zniknął, słuch po nim zaginął i nikt nie wiedział dlaczego. Po latach wszystko okazało się jasne. 

Po zwycięstwie został księdzem. Takiej decyzji nikt się nie spodziewał

Po zakończeniu trasy koncertowej Maciej zdał maturę, a następnie ku zdziwieniu wielu wstąpił do seminarium duchownego i został księdzem. Dokładnie 29 czerwca 2019 roku otrzymał on święcenie kapłańskie i zaczął pełnić posługę w parafii p.w. św. Jana Chrzciciela w Myśliborzu, a kilka lat potem w parafii św. Jana Chrzciciela w Szczecinie. Jak czytamy na portalu Shownews.pl, Maciej wyznał, że spełnia się jako duchowny i pedagog - uczy dzieci w szkole oraz jeździ z nimi na rekolekcje. Dlaczego młody mężczyzna porzucił możliwości rozwoju swojej kariery i wybrał całkowicie inną drogę? W pewnym momencie nie wiedział, co ze sobą zrobić i zaczął chodzić do kościoła, aby uzyskać jakąś wskazówkę od Boga - jak widać, z pozytywnym skutkiem. 

Obecny świat jest demoniczny, jest duża szansa zaprowadzić jak największą rzeszę ludzi do nieba. Szatan boi się księży, a nie celebrytów. Rezygnuję z życia publicznego dla pokory i oddania się Bogu

- tłumaczył swoim fanom przed laty. Najważniejsze, że dziś jest szczęśliwy i spełnia się tak, jak tego chciał. 

Więcej o: