Pracownicy magazynu oniemieli. W paczce ukrywał się wielki owad: Żywa, troszkę straszna i właśnie uciekła

Tego pracownicy magazynu na ulicy Bierutowskiej we Wrocławiu się nie spodziewali. Podczas załadunku paczek zauważyli, że jedna z nich jest nieodpowiednio zabezpieczona. Gdy ją otworzyli, ich oczom ukazały się dwa ogromne owady. Szybko chwycili za telefon, by powiadomić o tym Ekostraż.

Pracownicy magazynu na ulicy Bierutowskiej we Wrocławiu przeżyli prawdziwy szok. Takiego znaleziska się kompletnie nie spodziewali. Podczas załadunku, zorientowali się, że w jednej z paczek zapakowane są zwierzęta. I to nie byle jakie, ponieważ były to owady prosto z tropikalnych lasów.

Zobacz wideo Jak pozbyć się mrówek? Do tajnej mikstury potrzebujesz pieprzu

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Wrocław: Takiego znaleziska pracownicy magazynu się nie spodziewali. O wszystkim poinformowała Ekostraż

O całym zajściu poinformowała na Facebooku Ekostraż z Wrocławia. W swoim poście napisali:

Straszyki na gigancie. Takie słodkości wyszły z przesyłki InPostu

Jak można się dowiedzieć do niecodziennego odkrycia doszło w magazynie InPostu na ulicy Bierutowskiej we Wrocławiu. Pracownicy zauważyli, że w źle zaklejonej i nieodpowiednio zabezpieczonej paczce znajdują się żywe, małe stworzenia. Jak się okazało, była to para straszyków nowogwinejskich. W swoim facebookowym poście Ekostraż napisała:

(...) możecie wyobrazić sobie nasze miny, gdy w telefonie interwencyjnym usłyszeliśmy 'Dzień dobry. Czy zajmujecie się również owadami'

Teraz na szczęście owady znajdują się pod opieką Ekostraży. Poinformowali, że stworzenia dostały to, co straszyki lubią najbardziej, czyli liście dzikiej  róży oraz malin, wysoką wilgotność dzięki inkubatorowi oraz... ich ręce do wspinania. Dodali również, że obecnie poszukują im odpowiednich gałęzi. 

Ekostraż dziękuje za wrażliwość. Internauci są zachwyceni stworzeniami

Ekostraż w swoim poście podziękowała również pracownicom i pracownikom magazynu, którzy wykazali się dużą dozą wrażliwości i zgłosili incydent, zamiast po prostu zdeptać owady. Autorzy postu zastanawiają się również, czy InPostowi udało się ustalić zarówno nadawcę, jak i odbiorcę, ponieważ firma nie zezwala na przesyłanie żywych zwierząt. Zapytali również, oznaczając konto firmy:

Czy pociągnięcie wysyłającego do odpowiedzialności? Jakie są dalsze kroki z Waszej strony?

Post spotkał się ze sporym zainteresowaniem ze strony internautów. Oprócz setek reakcji znalazła się pod nim również cała masa komentarzy. Ludzie pisali:

Szukacie im może domu później? Z chęcią przyjmę, hodowałam je kilka lat. To parka eurycantha calcarata
Wygląda na to, że zajmujecie się w zasadzie wszystkim, co żyje. Nie macie wyjścia. Cudne te stworzenia
Piękne! My mamy już ponad 20 sztuk straszyków filipinskich, cudowne stworki
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.