Dawid Podsiadło wystąpił ostatnio na Stadionie Narodowym w Warszawie przed 80-tysięcznym tłumem. Oglądając relację z wydarzenia, oprócz piosenek artysty można usłyszeć zachwycone krzyki i piski jego fanów. W pewnym momencie jednak wokalista zadał jedno pytanie, które spotkało się z buczeniem.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Dawid Podsiadło swój koncert zaczął punktualnie o 20:30. Fani byli zachwyceni, kiedy tylko usłyszeli w głośnikach:
Zapraszamy na premierę, szklanych butelek, nowy klip
Od początku, 80-tysięczny tłum bawił się, śpiewał i wiwatował na cześć celebryty. Na twarzy Podsiadło malowała się radość i duma z tego, że udało mu się dokonać czegoś tak niesamowitego. Zachwycający był nie tylko idol. Na ogromnych ekranach do każdej piosenki wyświetlały się wizualizacje, przy których tworzeniu pracował zespół CD Projekt RED. W przerwach pomiędzy kolejnymi segmentami koncertu na telebimach pojawiały się nagrania z poprzednich tras artysty. Podsiadło po raz pierwszy postanowił również podzielić się ze swoimi fanami skrawkami swojego życia. Wrócił na przykład do początków swojej kariery. Już wcześniej zapowiadał, że będzie to najlepszy koncert, jaki da w swojej karierze. Wszyscy obecni mogą potwierdzić, że dotrzymał danego słowa. Zaśpiewał największe hity ze wszystkich swoich płyt. Do wielu stworzył nawet, nowe, często zaskakujące aranżacje.
Koncert ten był pełen niespodzianek, jak na przykład niesamowici goście. Jako pierwsza pojawiła się Sanah, która da również solowy koncert na Stadionie Narodowym we wrześniu. Nie zabrakło również kulminacyjnego punktu wieczoru, jakim był duet Dawida z Arturem Rojkiem. Celebryci wykonali "Długość dźwięku samotności". Kiedy wydawało się, że koncert dobiega końca i będzie trzeba się żegnać, Podsiadło postanowił jeszcze raz zaskoczyć publiczność. Na scenie dołączył do niego Taco Hemingway i razem wykonali utwór "W piątki leżę w wannie". A to wciąż nie był koniec. Duet wykonał premierowo singiel o lecie. Tłum oszalał, bawił się i tańczył razem z wykonawcami. W trakcie niemal trzygodzinnego koncert energia nie tylko wykonawcy, ale również tłumu była elektryzująca. W pewny momencie jednak 80-tysięcy widzów zaczęło buczeć. A wszystko przez jedno pytania od wokalisty:
Co by się stało, gdyby okazało się, że to ostatni taki jego koncert
Fani nie dopuszczają nawet takiej możliwości. Na szczęście nie ma co się martwić, ponieważ Posiadło ma w planach więcej wydarzeń stadionowych. W czerwcu 2024 roku wystąpi w Gdańsku, Poznaniu i Chorzowie.