Ksiądz wpadł w szał, gdy zobaczył lampiony z dyni zrobione przez dzieci. Po chwili była z nich miazga

Dzieci wycinające dynie z dziadkami i rodzicami, by później przyozdobić miejscowy park? Brzmi jak świetny pomysł na spędzenie jesiennego dnia. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że następnego dnia została po nich miazga. Duchowny odpowiedzialny za zniszczenia, tłumaczy, że przeciwdziałał złu.

Mieszkańcy Kurdejov, czeskiej miejscowości położonej niedaleko Brna, postanowili zorganizować "Paradę Dyń i Lampionów", by w ciekawy sposób urozmaicić dzieciom jesienne dni. Nie w smak było to jednak księdzu. Kiedy duchowny zobaczył lampiony porozstawiane w parku przed kościołem, wpadł w szał. 

Zobacz wideo Wiemy gdzie Ewa Kasprzyk weźmie ślub i kto go udzieli. "Ksiądz jest afrykanistą"

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Ciężka praca, po której została pomarańczowa miazga. Mieszkańcy byli rozczarowani

Dzieci były zachwycone aktywnością przygotowaną dla nich przez mieszkańców czeskiego Kurdejowa. Wraz z rodzicami i dziadkami chętnie brali się za wycinanie dyniowych lampionów, którymi można było później udekorować miejscowy park. Równie świetną zabawą było późniejsze oglądanie swoich prac - za każdym razem, kiedy przechodziły w okolicach skwerku. Niestety, zbyt długo nie było im dane nacieszyć się "Paradą Dyń i Lampionów". Impreza miała miejsce w niedzielę, 15 października 2023 roku, a już następnego dnia w godzinach porannych po ich dyniach, w które włożyli tyle ciężkiej pracy, nie było ani śladu. Zamiast nich zastali jedynie pomarańczową miazgę i kawałki tego, co niedawno było jeszcze dyniowymi lampionami. Rozczarowani mieszkańcy wzięli sprawę w swoje ręce i opisali ją na mediach społecznościowych. 

Podczas wczorajszej Parady Dyni i Lampionów była wspaniała atmosfera pełna relaksu i entuzjazmu dzieci. Świetnie bawili się też dorośli, widząc radość w oczach najmłodszych. Niestety dzisiaj rano już tej radości nie ma. Prawdopodobnie nie znajdziemy wandala, który popsuł dzieciom zabawę, ale wierzymy, że czyta ten post i jest mu wstyd

- można przeczytać w poście, który dzieli się również zdjęciem roztrzaskanych dyni.

Winny sam się przyznał do roztrzaskania dyni. Duchowny twierdził, że działał przeciwko złu

Choć nie sądzili, że uda się im znaleźć winnego, to byli w błędzie. Osobą, która roztrzaskała dynie, okazał się być ksiądz Jaromír Smejkal, proboszcz miejscowej parafii. Swoje pobudki postanowił wytłumaczyć w otwartym liście do burmistrza miejscowości oraz mieszkańców.

Gdy wychodziłem z plebanii w niedzielny wieczór, zobaczyłam przed naszym świętym terenem symbole satanistycznego święta Halloween, które narodziło się w pogańskim świecie współczesnym jako przeciwwaga dla Wszystkich Świętych i Zaduszek. Działałem zgodnie ze swoją wiarą i obowiązkiem bycia opiekunem dusz dzieci, dlatego usunąłem te symbole

- tłumaczył w liście. Dodał również, że nie wiedział, że dynie powstały z inicjatywy miejskiego wydarzenia i były wykonane przez dzieci. Stwierdził, że gdyby wcześniej znał ten fakt, pomimo swojego obowiązku, by "działać zdecydowanie i radykalnie przeciwko złu" rozważyłby to, że dotknie uczucia mieszkańców, a w szczególności dzieci. Oznajmił, że dostosowałby swoją manifestację tego czynu. Po tym jak sprawa stała się głośna w lokalnych mediach, odniósł się do niej wikariusz generalny diecezji brneńskiej Pavel Kafka. Jak przekazał portalowi Denik:

Jego zachowanie jest, z mojego punktu widzenia, nieadekwatne. Oczywiście jest mi przykro przez tę nieszczęsną sytuację, co wyraziłem również w pisemnych przeprosinach zaadresowanych do burmistrza i mieszkańców miejscowości
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.