Kelnerka opowiedziała, jak mści się na opryskliwych klientach. "Za niektóre spłonę w piekle"

Kelnerka prowadząca konto na TikToku w jednym z filmów zdradziła, jak mści się na klientach, którzy są dla niej niemili. Opowiedziała również o trikach, dzięki którym jest w stanie odnaleźć się w sali pełnej gości. Okazuje się, że nie tylko ona z nich korzysta.

Stereotypów na świecie jest naprawdę wiele, a wraz z upływem czasu spora ich część poniekąd ulega "przedawnieniu" i nie mają już prawa bytu. Istnieją jednak takie, które nadal uważane są przez społeczeństwo jako prawdziwe. Ta tiktokerka postanowiła obalić stereotyp kelnera, który pluje do jedzenia niemiłych klientów. Tak naprawdę pracownicy gastronomii mają inne sposoby na opryskliwych gości.

Zobacz wideo Co najbardziej wkurzało Wersow w pracy kelnerki?

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Kelnerka zdradziła, jak mści się na klientach. Tak nazywa niesfornych gości restauracji

Praca w gastronomii uchodzi za jedną z cięższych. Wie coś na ten temat pewna tiktokerka o nicku @czescjestemania, która niekiedy publikuje na platformie widea. Opowiada w nich o swojej pracy w brażny kelnerskiej. Jeden z jej ostatnich filmów stał się hitem. Ania wspomniała, że nie jest osobą, która pluje niemiłym klientom do jedzenia, lecz mści się na nich w nieco inny sposób. Swoje napięcie wraz z innymi pracownikami rozładowuje, nazywając danych klientów w systemie różnymi pseudonimami. Jeśli ktoś jest niemiły, otrzymuje nick "niemiły pan". Jak jeszcze nazywa gości restauracji, również tych, którzy zachowują się neutralnie?

Takim sposobem pan z zezem był podpisany "zez", jeszcze inna baba w ciąży była podpisana "baba w ciąży" [...].  A jak jesteś niemiły, to jest podpis "niemiły pan" albo "niemiła pani". [...] Przysięgam, za niektóre spłonę w piekle

- wyjaśniała w filmie na TikToku kelnerka. Dziewczyna wspominała, że musi nadawać klientom pseudonimy, ponieważ gdy sala jest pełna ludzi, łatwo się pogubić, kto co zamawiał. Właśnie dlatego zapamiętuje charakterystyczne cechy niektórych gości, np.  kobieta przy stoliku była w ciąży, więc tak zapisuje ją w systemie. Po publikacji filmu w sekcji komentarzy pojawiło się mnóstwo opinii i historii innych osób. 

Pod TikTokiem wylała się fala komentarzy. Użytkownicy opowiedzieli o swoich historiach

Filmik tiktokerki Ani Stec obejrzało już ponad 170 tysięcy osób, a w sekcji komentarzy, można natknąć się na naprawdę ciekawe i niekiedy zabawne historie. Okazuje się, że wiele osób pracujących w branży gastronomicznej nazywa klientów pseudonimami w systemie, ponieważ ułatwia to im pracę. Czasami jednak przez niezrozumienie, może dojść do śmiesznych sytuacji. 

Koleżanka miała bon podpisany "pan ogr" chodziło o ogródek. Inna chciała jej pomóc, wyszła i spytała, czy widzi ktoś na sali jakiegoś ogra
Ja kiedyś podpisałam chłopa Dariusz Małpa, bo miał strasznie długie ręce i kolega zawołał na całą salę: "Zamówienie dla Dariusza Małpy" 

- czytamy pod TikTokiem. Jak widać, niekiedy może dojść do zabawnych i nieco ikonicznych sytuacji, lecz mimo wszystko lepiej uważać, aby nikogo nie urazić. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA