Wybuchła kolejna włoska afera. Pokazał przepis na "prawdziwą carbonarę", a w kraju o mało go nie zjedli

Włoski historyk żywności przedstawił swoją wizję na kultowe spaghetti alla carbonara. Tajemnicą pierwotnego przepisu był boczek i jajecznica? Jego słowa oburzyły Włochów i zapoczątkowały niemałą aferę. Przez chwilę zrobiło się naprawdę gorąco, a szykują się "kolejne kontrowersje".

Spaghetti alla carbonara to jedna z największych dum włoskiej kuchni, wokół której toczy się wiele dyskusji. Serwowana jest w niemalże każdej restauracji na całym świecie, gdzie często dodawana jest do niej śmietana. To wywołuje prawdziwy ból u tych, którzy wierni są oryginalnej recepturze. Ale jak w końcu wygląda tradycyjny przepis? Tym razem poszło o coś zupełnie innego. 

Zobacz wideo Prawdziwe spaghetti carbonara w sześciu krokach

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Włoski skandal a w roli głównej carbonara. Makaron bez sera Pecorino Romano i kremowego sosu

Wszelkie modyfikacje tego dania spotykają się z irytacją ze strony Włochów. Najczęściej dotyczy to jednak kombinacji, jakich dokonują ludzie, którzy z włoską kulturą nie mają zbyt wiele wspólnego. To nadaje wyjątkowy ton sytuacji, mającej niedawno miejsce. Tamtejszy historyk żywności - Luca Cesari -zwrócił na siebie uwagę, po tym jak opublikował na Instagramie "oryginalny przepis na spaghetti alla carbonara". Jak według niego powinno przygotowywać się to danie? Podczas przyrządzania kultowego makaronu, Cesari pominął kilka składników, które do tej pory uznawane były za niezwykle istotne. W jego przepisie nie było miejsca na Gunciale, czyli peklowany policzek wieprzowy. Co więcej, nie użył również sera Pecorino Romano, który w połączeniu z jajkiem tworzy kremowy "sos", oblepiający makaron. W jego mniemaniu w oryginalnym przepisie nie ma na nie miejsca. Zamiast tego należy użyć sera Gruyere, czosnku, bekonu oraz jajka, z którego ostatecznie powstaje coś na wzór jajecznicy. To nie spodobało się Włochom. 

 

Przepis na carbonarę w ogniu kontrowersji. Włosi nie zostawili na nim suchej nitki 

Choć historyk żywności zapewniał, że jest to prawdziwa włoska receptura, tamtejsi mieszkańcy tego nie kupili. W sieci wybuchła prawdziwa burza, a przy okazji posypała się gigantyczna lawina gorzkich słów i krytyki wobec kompetencji Luca Cesari. Ekspert nie miał zamiaru milczeć i przekonywał, że wspomniany przepis pochodzi z 1954 r. i można go znaleźć w magazynie kulinarnym "Cucina Italiana"

To nie moja wina, że taki był przepis na carbonarę

- powiedział w rozmowie z Agencją Reutera. Dodał, że na przestrzeni lat ten przepis przybierał różne formy, a w Stanach Zjednoczonych można nawet "znaleźć wersje z małżami lub grzybami". Po stronie Casari stanął również inny historyk żywności - Alberto Grandi - który w filmie na Instagramie skrytykował "gastronacjonalizm", twierdząc, że ten "uniemożliwia spokojne rozumowanie na tematy związane z kuchnią". Wygląda na to, że Luca nie przejął się słowami krytyków, ponieważ już teraz zapowiedział, że ma dla nich kolejne niespodzianki i zapewne wywoła jeszcze niejedną kontrowersję kulinarną. Następna w kolejce jest "tradycyjna pizza neapolitańska z XIX wieku z małżami".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.