Temu gatunkowi nie dawano żadnych szans. Po 150 latach nowy osobnik urodził się na wolności

Po raz pierwszy od przeszło stu lat udało się zaobserwować wyklucie dwóch pisklaków kiwi. Te ptaki są prawdziwą ikoną Nowej Zelandii, jednak ich liczebność zaczęła osiągać niebezpiecznie niskie wyniki. Na szczęście dzięki działaniu ekologów i różnych projektów, teraz to może się zmienić.
Kiwi zdj. ilustracyjne
DarenGrover/iStock

2023 rok już dobiega końca. Okazuje się jednak, że w nowy rok będziemy mogli wejść z nadzieją w sercach. Pojawiły się informacje, że zagrożony gatunek ptaka po raz pierwszy od 150 lat urodził się na wolności. Jest to prawdziwy kamień milowy, a przy tym ogromny sukces dla lokalnych ekologów.

Zobacz wideo Policja pomogła zabłąkanym łabędziom. Ptaki zostały odprowadzone do wody

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Wielki sukces ekologów i projektu Capital Kiwi. Na wolności urodziły się dwa pisklaki

Program Capital Kiwi stworzono, by upewnić się, że ta ikona Nowej Zelandii nie wyginie na wolności. Według ekologów z Departamentu Ochrony Nowej Zelandii bez odpowiedniego wsparcia i ochrony, to kwestia zaledwie dwóch pokoleń, by te ptaki zniknęły ze swojego naturalnego środowiska. Są bowiem jednym z najbardziej bezbronnych gatunków na świecie. Starając się zapobiec katastrofie, listopadem 2022 roku 11 ptaków zostało wypuszczonych na pola uprawne w Makara, około 25 minut na zachód od centrum Wellington (stolicy Nowej Zelandii). Później w okresie od lutego do maja 2023 roku, wypuszczonych zostało około 52 okazów. Planowane jest, że w ciągu najbliższych pięciu lat zostanie uwolnione kolejnych 200. Wszystko to ma na calu ocalenie lokalnej społeczności kiwi. Projekt zawdzięcza swój sukces ogromnemu poparciu lokalnej ludności. Jego efektem są teraz dwa pisklaki, które wykluły się na wolności jako pierwsze od ponad wieku. Paul Ward, założyciel projektu Capital Kiwi, zaznaczył:

Hodowla kiwi daje ogromną satysfakcję. Ostatnie zdarzenie to bardzo miły kamień milowy, który potwierdza, że ten obszar jest odpowiednim siedliskiem dla nielotów. Nie nadaliśmy imion pisklętom ani nie zbieramy też o nich informacji, gdyż naszym celem jest próba wprowadzenia ptaków do środowiska w jak najbardziej naturalny sposób

Kiwi są bezbronne na ataki drapieżników. Większość piskląt nie dożywa dorosłości

Całość nie byłaby możliwa gdyby nie udział ponad stu właścicieli gruntów. Wydali oni pozwolenia na instalacje 4600 pułapek na gronostaje na ogromnym obszarze. Jest to największa tego typu intensywna sieć odłowu gronostajów w kraju. Jak podaje Focus, szacuje się, że kiedyś na terenie Nowej Zelandii żyło około 12 milionów osobników kiwi. Niestety przez wprowadzone drapieżniki i utratę siedlisk ich liczba zaczęła spadać. W końcu osiągnęła niepokojąco niski poziom wynoszący zaledwie około 68 tysięcy sztuk. Na szczęście jednak, działania na rzecz ochrony przyrody, takie jak projekt Capital Kiwi, powoli zaczynają dawać rezultaty. Jak wcześniej wspominaliśmy, kiwi są bezbronne. Dorosłe osobniki nie są w stanie odeprzeć ataków dużych drapieżników, jak na przykład psy. Ich ostre pazury mogą im jednak pomóc w razie natarcia mniejszego zwierzęcia. Pisklaki są całkowicie podatne na ataki drapieżników, a zwłaszcza gronostajów, stąd właśnie konieczność tworzenia sieci pułapek. Paul Ward zaznaczył też:

Monitorujemy tylko 1/4 z 63 dorosłych ptaków, które zostały wypuszczone, więc jest prawdopodobne, że na wolności będzie więcej piskląt, które od momentu wyklucia muszą radzić sobie same. Nadchodzące miesiące będą niezwykle ważne, ponieważ kiwi dorosną i przybiorą na wadze do tego stopnia, że będą w stanie odpierać ataki przed gronostajami

Według Save the Kiwi 95 proc. dziko urodzonych kiwi w Nowej Zelandii zostaje zabitych przed osiągnięciem dorosłości.

Więcej o: