Zalegające na dnie Bałtyku wraki statków to duże zagrożenie. Eksperci: Może dojść do katastrofy

Te okręty pochodzą z czasów pierwszej i drugiej wojny światowej, a dziś są istnymi "tykającymi bombami". Jak podaje telewizja ERR, to ogromne zagrożenie dla estońskich wód oraz środowiska naturalnego. Czy dojdzie do katastrofy ekologicznej? Wciąż nie znamy dokładnej liczby zatopionych wraków.

Zatopione statki oznaczają znaczne wycieki paliwa do wody. Zdaniem Ivara Treffnera z Estońskiego Muzeum Morskiego problem jest o tyle poważny, że "istnieją dziesiątki znanych wraków niebezpiecznych dla środowiska". Takie okręty używały paliw stałych zamiast węgla lub żagli. Co więcej, nie wiadomo nawet, ile dokładnie tego typu wraków znajduje się na dnie Morza Bałtyckiego. W każdym są setki ton paliwa

Zobacz wideo Statki widmo pełne zwłok dryfują u wybrzeży Japonii. To rybacy z Korei

Wraki na dnie Morza Bałtyckiego to "tykające bomby". Wyciek ropy będzie coraz większy

Eksperci ostrzegają, że trzeba się spodziewać coraz częstszych wycieków paliwa.

Wraki okrętów z obu wojen światowych zalegają na estońskich wodach terytorialnych i są niczym tykająca bomba

- informują estońskie media. Kontrolą zanieczyszczeń w wodach Estonii zajmuje się marynarka wojenna, która nagłośniła wciąż pogłębiający się problem. Mati Kose - specjalista ds. kontroli zanieczyszczeń - poinformował, że większość zalegających wraków pochodzi jeszcze z czasów obu wojen

Ze względu na ich wiek istnieje ryzyko uszkodzenia i zawalenia się kadłubów oraz konstrukcji statków, co może również prowadzić do wycieków ropy i zanieczyszczenia morza. Nie można wykluczyć, że w ich przypadku w pewnym momencie wyciek ropy do morza może dramatycznie wzrosnąć

- alarmował Kose, cytowany przez media w Estonii. 

Przed nami katastrofa ekologiczna? Wraki z Bałtyku mają w sobie setki ton oleju 

Problem z wyciekami paliwa do wody jest władzom Estonii bardzo dobrze znany. Kilka lat temu zauważono, że zatopiony w 1944 roku w pobliżu Norway niemiecki myśliwiec zaczął przeciekać. Wtedy przeprowadzono skomplikowaną operację czyszczenia, jednakże to samo należało zrobić w przypadku wraku brytyjskiego krążownika Cassandra leżącego nieopodal wyspy Sarema. 

Kiedy tam popłynęliśmy, zobaczyliśmy bąbelki oleju unoszące się na powierzchni, które po zmieszaniu z wodą zamieniły się w plamy oleju

- tłumaczył Treffner, cytowany przez Polsat News. Eksperci spekulują, że na dnie Bałtyku może leżeć wiele podobnych okrętów, a w każdym z nich zalega aż kilkaset ton paliwa

Mamy dane z dzienników innych statków. Dziennik Cassandry poszedł na dno wraz ze statkiem, ale wiemy, że ten mógł zawierać od 710 do 780 ton paliwa. Jest możliwość, że część wypłynęła w momencie zatonięcia

- dodał ekspert. Usunięcie ropy z wraku jest praktycznie niemożliwe, ponieważ zatopiony okręt leży na głębokości aż 95 metrów. Co więcej, Mati Kose twierdzi, że w niektórych wrakach poza paliwem zalega również niezdetonowana amunicja.

Więcej o:
Copyright © Agora SA