Lekarka poszła do Radio Maryja i potępiła tabletkę "dzień po". Przeinaczyła fakty: Nie do przyjęcia

Wiele osób ma nadzieję, że zgodnie z zapowiedziami nowego rządu tabletka "dzień po" będzie dostępna bez recepty dla wszystkich osób powyżej 15. roku życia. Niestety nie brakuje również przeciwników takiego rozwiązania. Propozycję skrytykowała doktor Aleksandra Kicińska na antenie Radio Maryja.

Sejm zajął się zmianą przepisów o antykoncepcji awaryjnej. Za rządów Prawa i Sprawiedliwości tabletka "dzień po" była tylko i wyłącznie na receptę. Teraz ma się to zmienić, a substancja od dawna uznana za bezpieczną w całej Unii Europejskiej ma być dostępna bez skierowania dla wszystkich osób powyżej 15. roku życia. Takie rozwiązanie ma jednak sporo przeciwników. Na antenie Radia Maryja doktor nauk medycznych, Aleksandra Kicińska, wyjaśniła, dlaczego jej zdaniem jest to niemoralny i niebezpieczny pomysł.

Zobacz wideo Stacje radiowe "zdjęły" bana na muzykę Dody? "Nie ma co się obrażać"

Tabletka "dzień po" bez recepty? Radio Maryja głośno się sprzeciwia

Antykoncepcja awaryjna w naszym kraju jest obecnie dostępna tylko i wyłącznie na wydaną przez lekarza receptę. Wkrótce jednak może się to zmienić, dzięki nowym przepisom zakładającym dostępność tabletki "dzień po" już dla osób od 15 roku życia. Niestety grono osób przeciwnych temu rozwiązaniu jest naprawdę spore. W zeszłą sobotę podczas "Aktualności dnia" na antenie Radio Maryja wypowiedziała się doktor nauk medycznych, głośno krytykując dostępność do antykoncepcji. Jej zdaniem jest to nieetyczne i niemoralne.

Błona śluzowa macicy, która ma przechodzić takie przemiany hormonalne, immunologiczne, żeby mogło dochodzić do zagnieżdżenia się zarodka (…) zostaje zablokowana. Rozumiejąc ten tok zdarzeń, jesteśmy pewni, że tabletka działa przeciw zagnieżdżeniowo. Nawet jeśli będziemy chcieli uprawiać wielką nomenklaturę naukową, to jednak jest to tabletka, która działa przeciw pożyciu, uniemożliwia rozwój poczętego dziecka i jest moralnie oraz etycznie nie do przyjęcia

- tłumaczy Aleksandra Kicińska. Tabletka "dzień po" - wbrew temu, co uważa lekarka - nie ma blokować rozwoju zarodka, a jedynie opóźnić owulację, by nie doszło do zapłodnienia. Ekspertka twierdzi jednak, że sama moralność to jedno, a lek ten jest dodatkowo wyjątkowo szkodliwy dla zdrowia.

Tabletki antykoncepcyjne są bezpieczne. Ginekolog uspokaja, a Radio Maryja straszy trucizną

Antykoncepcja awaryjna może powodować skutki uboczne. Podobnie jest z każdym innym lekiem. Objawy te są jednak łagodne i nie zagrażają życiu marki. Mogą być to nudności, bóle brzucha czy bóle głowy. Jak tłumaczy ginekolog, doktor Maciej Socha w rozmowie z WP Kobieta, jest to wyjątkowo bezpieczna metoda regulacji poczęcia. Co więcej, nie zagraża kobietom w ciąży.

Nawet jeśli pigułkę przyjęłaby pacjentka już w ciąży, nie spowoduje to poronienia, więc jest to bezpieczna metoda regulacji poczęcia, a teraz pozwoli kobietom na większą kontrolę nad własnym ciałem i życiem. Ta pigułka powinna być dostępna bez recepty od dawna. To jest absolutnie bezpieczna metoda antykoncepcji.

– mówi. Jednak zaproszona na rozmowę w Radio Maryja, doktor Aleksandra Kicińska przekonuje, że konsekwencje są znacznie bardziej poważne.

Ta sama substancja – octan uliprystalu, w sześć razy mniejszej dawce – została wycofana w całej Unii Europejskiej jako środek, który miał działać na leczenie mięśniaków macicy, dlatego że powikłania były toksyczne dla wątroby pacjentek do tego stopnia, że potrzebny był przeszczep wątroby.

– przekonywała, dodając, że nie powinno być naszej zgody na przyjmowanie trucizny. Mimo to od kilku lat kobiety w innych krajach Unii Europejskiej przyjmują te tabletki i nic nie wskazuje na podobne skutki.

Więcej o:
Copyright © Agora SA