Zakopane w ostatnich latach bardzo szybko urosło z małej, górskiej miejscowości do rangi jednego z najpopularniejszych miejsc w kraju. Polacy co weekend tłumnie zjeżdżają do podhalańskiego miasta, by odetchnąć świeżym powietrzem i nacieszyć oczy pięknym widokiem na Tatry. O ciszy i spokoju można jednak zapomnieć. Szczególnie zimą, w sezonie ferii, liczba turystów kilkukrotnie przewyższa liczbę mieszkańców. Korzystają na tym lokalni sprzedawcy, którzy na Krupówkach tłumnie wystawiają swoje stragany z pamiątkami. Oprócz zakupu ładnego magnesu czy widokówki, przyjezdni mogą zrobić sobie zdjęcie z białymi misiami, które przechadzają się ulicami miasta. Taka atrakcje oczywiście kosztuje, a przed zapłatą trudno będzie uciec.
Kilka dni temu media społecznościowe obiegło interesujące wideo, opublikowane przez aktorkę Hannę Turnau. Kobieta w sportowej kurtce i z nartami w ręce chciała nagrać relację z Krupówek. Nie zdążyła się nawet przedstawić, bowiem za jej plecami szybko pojawił się mężczyzna w przebraniu białego misia. -
Halo! To nie ma tak! Chcecie, to sobie zapłaćcie 10 zł i potem to nie ma sprawy
- krzyczał w jej stronę "niedźwiadek". Aktorka próbowała wyjaśnić, że nagrywa coś zupełnie innego, jednak ten nie dał jej dojść do słowa.
Obojętnie, czy nagrywasz, czy cokolwiek, to my tutaj stoimy. Chcesz, proszę bardzo, to zapłać nam
- dodał. Film szybko stał się hitem internetu, a ludzie byli zaskoczeni tym, jak pazerny jest mężczyzna w przebraniu. Co więcej, nagranie dotarło nawet do strażników miejskich z Zakopanego. Okazało się, że "miś" jest regularnie karany mandatami.
Jak informuje "Tygodnik Podhalański", pobieranie opłaty za zrobienie sobie zdjęcia z osobą w przebraniu niedźwiadka może być legalne pod warunkiem, że uprzednio złożymy oficjalny wniosek do burmistrza. Do tej pory władze miasta wydały tylko dwa takie pozwolenia i żadnego nie otrzymał mężczyzna z nagrania Hanny Turnau. Mimo tego regularnie przechadza się po Krupówkach w przebraniu i zbiera pieniądze za zdjęcia.
Mężczyzna nie chce się dostosować do określonych wymogów, jednak zaapelowaliśmy do niego, by przyszedł do urzędu miasta i złożył wniosek o możliwość takiej formy działania w przestrzeni publicznej
- powiedział komendant zakopiańskiej straży miejskiej Marek Trzaskoś, cytowany przez TVN24. Dodał też, że strażnicy regularnie wystawiają "misiowi" mandaty w wysokości od 100 do 300 zł. Choć przepisy przewidują nawet 500 zł kary, służby nie żądają od mężczyzny tak wysokiej zapłaty, ponieważ jest on bezrobotny i nie posiada stałego miejsca zamieszkania.
Osobną sprawą jest to, czy 'miś' ten prowadzi zarejestrowaną działalność gospodarczą. To już jednak kompetencje administracji skarbowej
- skwitował komendant.