Zabytkowa willa we Wrocławiu została zniszczona podczas nielegalnej rozbiórki. Pracujący przy destrukcji mężczyźni nie mieli stosownych pozwoleń. Za zdewastowanie najstarszego mieszkania na osiedlu Karłowice grozi im nie tylko kara wieloletniego pozbawienia wolności. Okazuje się, że skutki mogą być znacznie poważniejsze.
Zabytkowa willa we Wrocławiu, pochodząca z przełomu XIX i XX wieku, została bez pozwolenia zniszczona. Nielegalna rozbiórka budynku miała miejsce drugiego marca 2024 roku, w sobotę rano. Zaniepokojeni hałasem mieszkańcy od razu zadzwonili po specjalne służby. O sytuacji dowiedział się także Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, który natychmiast nakazał wstrzymać prace. Okazało się, że nie posiadano stosownych pozwoleń do rozbiórki. Co więcej, winni doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że budynek jest zabytkiem. Niestety po przyjeździe policji okazało się, że zabytek został doszczętnie zniszczony. Konserwator, pan Daniel Gibski, od razu złożył zawiadomienie do prokuratury. Za rozbiórką miał stać właściciel zburzonego budynku.
W przesłanym zawiadomieniu jako osoby, co do których istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, wskazano właściciela zabytku oraz pracowników firmy wykonującej prace rozbiórkowe.
— przekazał pan Daniel, cytowany przez serwis Noizz. Za zniszczenie zabytku grożą surowe kary, nawet do 8 lat pozbawienia wolności. To jednak nie wszystko.
Okazuje się, że burząc willę, naruszono nie tylko przepisy z ustawy o ochronie zabytków, ale również przepisy prawa budowlanego. Na miejscu nie było bowiem wymaganego dziennika budowy.
W celu uzyskania możliwości czynnego udziału w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym przez policję lub prokuratora, w tym w czynnościach procesowych, Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków skorzystał z uprawnień wskazanych w artykule 95 ustęp 2 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, wnioskując o uznanie organu za pokrzywdzonego.
- przekazał zaangażowany w sprawę pan Daniel, mając nadzieję, że jego zawiadomienie zostanie rozpatrzone. Zgłoszenie do prokuratury wystosował także działacz Nowej Lewicy, pan Aleksander Obłąk. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja skończy się w sądzie. Za zniszczenie zabytku grozi nie tylko nawet do ośmiu lat więzienia. Sędzia może także nakazać odbudowę całego obiektu, a także zasądzić nawiązkę pieniężną na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków. Wysokość jej będzie zależna od oceny wartości uszkodzenia zabytku.