Piotr Kupicha od lat jest liderem zespołu Feel, który, choć lata świetności ma już za sobą, wciąż jest ważnym elementem polskiej sceny muzycznej. Okazuje się, że śpiewanie nie jest jedynym hobby wokalisty. W rozmowie z Łukaszem Bąkiem z programu "Auto Świat PitStop" przyznał, że ma dużą słabość do motoryzacji. Niestety, był moment, w którym ta miłość, nie skończyła się dla niego zbyt dobrze.
We wspomnianym wywiadzie Kupicha wyznał, że w swoim garażu ma kilka samochodów, którymi uwielbia podróżować. Dlatego czasami zdarza się tak, że członkowie zespołu jadą na koncert busem, a on wybiera własne auto. W trakcie rozmowy z Łukaszem Bąkiem wrócił również wspomnieniami do sytuacji sprzed lat. Niegdyś wystąpił w programie "Dzień Dobry TVN" i z okazji swoich urodzin otrzymał możliwość przejechania się Ferrari.
Przejechałem się Ferrari. Było pełno kamer i miałem okazję przyjechać się Ferrari Californią. I rozmawiałem z dziennikarzem. Był na fotelu pasażera
- słyszymy na nagraniu. Wokalista stwierdził, że była to "bardzo fajna rozmowa", przez co nie do końca zwracał uwagę na obowiązujące przepisy.
Ja sobie jeździłem. Tutaj linia ciągła, tutaj przerywana. Ja troszeczkę na tę ciągłą najechałem. Tutaj jakaś strzałeczka mi zgasła, ja skręciłem w prawo
- dodał Kupicha. Natomiast, takie podejście do sprawy nie przypadło do gustu jednym z widzów programu "Dzień Dobry TVN".
Wokalista niedługo potem otrzymał wezwanie na komendę w Katowicach, które było związane właśnie z urodzinową przejażdżką.
I pani mówi: To tutaj muszę przeprowadzić normalną procedurę, ponieważ zostało takie zgłoszenie wysłane, że pan jeździł samochodem po Warszawie w 'Dzień dobry TVN'
- wyjaśnił. Za wszystkie wykroczenia otrzymał łącznie 16 punktów karnych, lecz na swoim koncie miał już ich 10, przez co ostatecznie stracił prawo jazdy.
Dobra, panie Piotrze, to jest zwykła procedura. Poproszę blankiecik prawa jazdy, obcinamy
- wspominał słowa funkcjonariuszki. Lider zespołu Feel stwierdził, że "zdecydowanie" doniósł na niego jeden z widzów TVN.
Słuchajcie, ja w takim świecie żyję po prostu. W takim moim medialnym, trochę paskudnym, trochę kochanym, gdzie po prostu ktoś sobie siedzi na kanapie i ogląda, jak ty jeździsz samochodem, i wtedy zgłasza to na policję
- podsumował.