Wybiegł z lotniska, przeskoczył przez ogrodzenie i zniknął. Larsa Mittanka do dziś nie znaleziono

To jedno z najdziwniejszych zaginięć w Europie. Kamery monitoringu nagrały, jak Lars Mittank nagle wybiega pędem z lotniska, przeskakuje przez ogrodzenie i znika w pobliskim lesie. Mężczyzny do dziś nie udało się odnaleźć. Co się stało w rajskim kurorcie?

Lars Mittank przyszedł na świat 9 lutego 1986 roku w Berlinie. Większość życia spędził jednak w niemieckim mieście Itzehoe, gdzie chodził do szkoły, a później pracował w elektrowni. W wolnym czasie pomagał swoim rodzicom, a także spotykał się z przyjaciółmi. Miał niewielkie, choć bardzo oddane grono bliskich mu osób, z którymi w 2014 roku postanowił wyjechać na wakacje do Bułgarii.

Zobacz wideo Czy wiesz, co zrobić, gdy zaginie ktoś bliski?

Najdziwniejsze sprawy kryminalne. Co się stało z Larsem Mittankiem?

30 czerwca 2014 roku Lars Mittank wraz z przyjaciółmi wylądował na lotnisku w bułgarskiej Warnie. Grupa jednak nie planowała się tam zatrzymywać. Ich głównym celem były Złote Piaski, czyli popularny wśród turystów kurort na wybrzeżu Morza Czarnego. Plan był prosty - chcieli się po prostu zrelaksować, leżąc całymi dniami na plaży, a wieczorami bawiąc się w lokalnych barach. Po zakwaterowaniu w jednym z tamtejszych hoteli, rozpoczęli długo wyczekiwany urlop

Odpoczywaliśmy na plaży, pływaliśmy w basenie, graliśmy w piłkę nożną, chodziliśmy do klubów. Był zrelaksowany. Był w dobrym nastroju

- tak mówił o Larsie jeden z jego przyjaciół, Paul Rohmann, w rozmowie z niemiecką telewizją (cytowany przez czasopismo "Mel Magzine"). Z kolei inny znajomy zauważył, że 28-latek miał w trakcie wakacji problemy żołądkowe, przez co mało jadł. Mimo tego nie zdecydował się na wizytę u lekarza i nadal spędzał czas z grupą. Wszyscy byli w dobrych nastrojach, ponieważ trwały wówczas Mistrzostwa Świata w piłkę nożną. 4 lipca znajomi zaplanowali wieczór w barze, gdzie mogli przy trunkach obejrzeć rozgrywkę. Wieczór nie skończył się jednak dla nich najlepiej. W trakcie meczu Lars wdarł się w kłótnię z kibicami przeciwnej drużyny, a ostra wymiana zdań szybko przerodziła się w bójkę.

Niebezpieczny wypadek w barze. Lars został napadnięty

Jeszcze w barze Lars rozdzielił się ze swoimi przyjaciółmi. Został dłużej w lokalu, podczas gdy reszta zdążyła już wrócić do hotelu. To właśnie wtedy miało dojść do rękoczynów między nim a kibicami przeciwnej drużyny. Lars został pobity przez kilku mężczyzn, w efekcie czego miał uszkodzoną szczękę oraz pękniętą błonę bębenkową ucha. O starciu opowiedział swoim znajomym dopiero następnego dnia. Od tamtej pory zachowanie Larsa znacznie się zmieniło. Jak relacjonowali znajomi, był zdezorientowany, rozkojarzony i miał nieustanne wrażenie, że ktoś go śledzi. 28-latek twierdził, że to efekt wstrząsu, jakiego mógł doznać podczas pobicia, jednak przyjaciele byli zaniepokojeni. Co najgorsze, pobyt w hotelu dobiegał końca, wszyscy mieli za chwilę wracać do domu, jednak z powodu problemów zdrowotnych z uchem, Lars nie mógł lecieć samolotem. Postanowił zostać jeszcze kilka dni w Bułgarii, by tam podjąć leczenie. Ustalił z przyjaciółmi, że wróci do Niemiec dopiero za kilka dni. Wkrótce udał się do lokalnego lekarza, który przepisał mu antybiotyk.

Lars został sam w Bułgarii. Jego stan szybko się pogorszył

W ten sposób Lars został w obcym kraju zupełnie sam, a ponadto musiał wymeldować się z hotelu, w którym do tej pory mieszkał. Nie mógł przedłużyć swojego pobytu w tym miejscu, dlatego zdecydował się na wynajęcie pokoju w motelu "Color", znajdującym się w dzielnicy o niezbyt dobrej opinii. Nocleg był jednak tani, a ponadto było stąd blisko do lotniska, dlatego Lars nie zastanawiał się długo. Choć zapewniał swoich przyjaciół, że wszystko będzie dobrze, jego stan znacznie się pogorszył. Nie chodziło jednak o problemy z uchem, a nagłą zmianę zachowania. Kilkukrotnie dzwonił do swojej mamy, a podczas rozmów szeptał, kazał jej anulować wszystkie karty bankowe i twierdził, że jest śledzony. 

Pomyślałam: Boże, mój syn jest w niebezpieczeństwie. Przez telefon słyszałam, jak wali mu serce. Powiedział, że ludzie próbują go okraść lub zabić

- relacjonowała Sandra Mittank, matka 28-latka, w niemieckiej telewizji. Syn wysyłał jej też wiadomości, w których pytał ją o leki, jakie zlecił mu bułgarski lekarz, jednak przerażona kobieta ich nie znała. Do dziś zastanawia się, dlaczego Lars pytał ją o antybiotyk.

Najbardziej tajemnicze zaginięcia na świecie. Mężczyzna wybiegł z lotniska i przepadł

We wtorek 8 lipca 2014 roku Lars spakował walizki i pojechał prosto na lotnisko w Warnie. Tego dnia miał wreszcie wrócić do Niemiec, jednak przed lotem chciał jeszcze spotkać się z lokalnym lekarzem, by upewnić się, że na pewno może wsiąść na pokład samolotu. Na lotnisku znajdował się gabinet doktora Kosty Kostova, który po badaniu stwierdził, że 28-latek może bez przeszkód wracać. Zaniepokoiło go jednak zachowanie pacjenta.

To była zwykła kontrola, ale był naprawdę nerwowy i nieobliczalny. Nie ufał lekom, które dostał na ból ucha. Patrząc wstecz, wszystko było dziwne

- powiedział Kosta Kostov, cytowany przez czasopismo "Mel Magazine". W pewnym momencie do gabinetu wszedł robotnik budowlany, który pracował przy remontowanym terminalu. To wyprowadziło Larsa z równowagi. Jak relacjonowali świadkowie, Niemiec wymamrotał tylko słowa: "Nie chcę umierać. Muszę się stąd wydostać", po czym wybiegł z gabinetu. Dalszy przebieg zdarzeń zarejestrowały kamery monitoringu. Na nagraniu widać, jak Lars pędem przebiega przez stanowisko odprawy i bramki wyjściowe, następnie wybiega z budynku lotniska, przeskakuje przez ogrodzenie i znika w pobliskim lesie. Jak podaje brytyjski dziennik "The Miror", 28-latek zostawił na lotnisku plecak i walizkę, w której miał portfel, dokumenty i telefon komórkowy. Nagranie trafiło do telewizji, a następnie do internetu. W serwisie YouTube obejrzało je już prawie 2 mln osób. 

 

Lars Mittank znaleziony? Policja od lat bada tę sprawę

Choć bułgarska policja przeszukała teren wokół portu, po Larsie nie było śladu. Mężczyzna nie był widziany w okolicy ani nie dał żadnego znaku życia. Nie nawiązał też kontaktu z matką, mimo że ta dzwoniła do niego kilkadziesiąt razy. Kobieta skontaktowała się z ambasadą, policją i służbami lotniska, a nawet sama poleciała do Bułgarii szukać syna, jednak te starania nie przyniosły żadnego skutku. W trakcie poszukiwań pojawiło się kilka zgłoszeń od osób, którym wydawało się, że spotkały zaginionego, ale żadne z nich nie wniosło niczego do sprawy.

W grudniu 2016 roku w Brazylii napotkano mężczyznę, który stracił pamięć. Początkowo myślano, że to Lars Mittank, jednak szybko okazało się, że był to zaginiony pięć lat wcześniej Anton Philipa. Niemca do dziś nie odnaleziono, a policja nie wpadła na żaden trop. Nie oznacza to jednak, że nikt nie szuka mężczyzny. Kilka lat temu na Facebooku powstała grupa "Findet Lars Mittank", na której internauci regularnie publikują zdjęcia zaginionego oraz własne teorie. Najpopularniejsza z nich głosi, że mężczyzna został zamordowany przez ludzi, którzy rzekomo go śledzili. Na przestrzeni lat policja nie miała jednak żadnych podejrzanych w tej sprawi ani nie znalazła mocnych tropów.

Więcej o:
Copyright © Agora SA