Tragedia konia na Morskim Oku wszczęła dyskusję. Głos zabrała trenerka koni: Nie znamy przyczyny

W drodze na Morskie Oko doszło szokującego incydentu, którego świadkiem byli tamtejsi turyści. Jeden z koni upadł na ziemię, a później został uderzony przez woźnicę. Zajście zostało nagrane, co rozpętało kolejną burzę wokół biznesu konnego w Tatrach. Choć mówiono o dużej miłości do zwierząt, te obrazki ukazują coś zupełnie innego.

Biznes konny w Tatrach od lat zmaga się z dużą krytyką. Wielu ludzi, w tym także ekspertów, twierdzi, że zwierzęta nie powinny być wykorzystywane do przewozu turystów, ponieważ jest to szkodliwe dla ich zdrowia, natomiast zdaniem osób mających związek ze słynną atrakcją, konie są traktowane we właściwy sposób i regularnie badane. Jak przypomina serwis naTemat, w ich obronie stanęła również posłanka PO Jagna Marczułajtis-Walczak, która przyznała, że "fiakrzy kochają konie bardziej niż swoje baby". Nagranie wysłane na Gorącą Linię RMF FM budzi jednak pewne wątpliwości. 

Zobacz wideo Bożek: Sam widziałem jak ludzie w Tatrzańskim Parku Narodowym dokarmiali zwierzęta. Coś nieprawdopodobnego

Konie nad Morskim Okiem. Przewrócił się i nie chciał wstać, więc dostał cios w chrapy 

Do incydentu miało dojść w piątek 3 maja 2024 roku. Jeden z koni, który wozi turystów nad Morskie Oko, padł na ziemię. Na nagraniu widać, jak woźnica próbuje postawić go na nogi, jednak bezskutecznie. W pewnym momencie mężczyzna uderza zwierzę w chrapy, a wtedy koń natychmiast się podnosi. Zaraz po tym nagranie się urywa. Sprawą szybko zainteresowali się nie tylko internauci, ale także Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! 

Na tę chwilę nie wiemy nic więcej poza tym, co na filmie. Koń prawdopodobnie przewrócił się wczoraj 

- poinformowano za pośrednictwem Facebooka. Incydent zwrócił uwagę również resortu rolnictwa oraz klimatu i środowiska. Pierwszy z nich ma zamiar wysłać na miejsce weterynarzy, którzy przeprowadzą odpowiednią kontrolę. Natomiast przedstawiciele drugiego ministerstwa mieli pojawić się osobiście na trasie do Morskiego Oka, by zweryfikować, jak traktowane są konie podróżujące po szlaku

Jeśli okaże się, że konie były przemęczone, muszą zostać wprowadzone zmiany

- stwierdził Czesław Siekierski, minister rolnictwa, w Programie Pierwszym Polskiego Radia. Z relacji "Gazety Krakowskiej" wynika, że zwierzę miało się potknąć, a fiakier zabrał je na badania lekarskie.

Po upadku furman wyprzągł konia, zwierzę szybko wstało. Furman został zobowiązany zwieźć konia do Bukowiny Tatrzańskiej, a następnie zlecić badania zwierzęcia przez lekarza weterynarii

- przekazał leśniczy z TPN Grzegorz Bryniarski. Lekarz weterynarii nie stwierdził żadnych obrażeń, a zwierzę zostało "dopuszczone do pracy". Wygląda jednak na to, że na tym sprawa się nie skończy. 

Morskie Oko: Koń padł na ziemię i został uderzony. Ekspertka sprzeciwia się takim praktykom 

Z komunikatu Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że przedstawiciele resortu "będą pracować z Tatrzańskim Parkiem Narodowym, bo (...) to nie jest odosobniony przypadek". Redakcja naTemat poprosiła również o ocenę tego zajścia ekspertkę Iwonę Kopańską, która jest trenerką koni i hipoterapeutką. Zadano pytanie: "Czy uderzenie konia w pysk w momencie, gdy - niezależnie od przyczyny - upada on na ziemię, jest normalną i często stosowaną praktyką?".

Nie, czegoś takiego się nie praktykuje. Tak samo, jak nie uderzamy w twarz człowieka, który potknął się i upadł na chodnik. Oczywiście nie znamy przyczyny tego zdarzenia, nie wiemy, czy koń przewrócił się z przemęczenia, czy po prostu się potknął, bo do takich sytuacji również dochodzi. W tym konkretnym przypadku koń był w zaprzęgu, więc na pewno trudno mu było podnieść się od razu

- wyjaśniła. 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Czy twoim zdaniem konie powinny służyć do przewozu turystów?
Więcej o:
Copyright © Agora SA