Los zwierząt z zoo w Borysewie stanął pod znakiem zapytania. Zabrała je policja

Kilka miesięcy temu do prywatnego zoo w Borysewie trafiło ponad sto egzotycznych zwierząt. Pochodziły z nielegalnych hodowli, skąd zostały zabrane przez funkcjonariuszy policji na czas trwania śledztwa. Ich pobyt w ogrodzie zoologicznym powinno opłacić państwo. Niestety, chętnych na zapłacenie faktur wciąż brak.
Los zwierząt z zoo w Borysewie jest niepewny. Państwo umywa ręce? - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

Jak informuje TVN 24, wszystko zaczęło się we wrześniu 2023 roku. Wtedy do policji i prokuratury dotarło zgłoszenie od prezeski Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z Oddziału w Krynicy-Zdroju Sylwii Śliwy dotyczące podejrzeń o niewłaściwej opiece nad zwierzętami w mini zoo w Radomsku i Zakopanem. Funkcjonariusze przeprowadzili kontrolę. Nikt nie spodziewał się jednak, że ratunek nie do końca spełnia swoją funkcję. 

Zobacz wideo Paweł Gebert: Byłem naocznym świadkiem naprawdę potężnych tragedii zwierząt

Zoo w Borysewie. Zwierzęta pochodzą z nielegalnych hodowli. Ich właściciel zginął w wypadku

Zgłoszenie z 2023 roku postawiło na nogi policjantów i weterynarzy. Okazało się, że w mini zoo w Radomsku i Zakopanem działa nielegalna hodowla egzotycznych zwierząt

14 września policjanci wraz z lekarzami weterynarii dokonali sprawdzenia tej posesji. Podczas prowadzonych czynności ujawnione zostały różne gatunki zwierząt, które nie posiadały żadnej dokumentacji potwierdzającej ich pochodzenie i legalność pobytu na terenie Polski

- wyjaśnia w rozmowie z tvn24.pl rzecznik policji w Radomsku, młodszy aspirant Dariusz Kaczmarek. Co więcej, w dniu kontroli część zwierząt została wywieziona. Na autostradzie A1 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego policja zatrzymała dwa samochody z klatkami, w których znajdowały się głównie zwierzęta egzotyczne. Służby wezwały na miejsce lekarza weterynarii, który stwierdził, że nie powinny być w ten sposób przewożone. 

Zadecydowano o tym, żeby zabrać je do specjalnej placówki, która zajmuje się ochroną i hodowlą zwierząt. Wszelkie czynności nadzorowała Prokuratura Rejonowa w Radomsku

- dodaje rzecznik policji. Ostatecznie zwierzęta trafiły między innymi do prywatnego zoo w Borysewie pod Poddębicami.  Policja pod nadzorem prokuratury prowadziła postępowanie wobec osoby za nie odpowiedzialnej. Niestety, 29-latek w grudniu 2024 roku zginął w wypadku komunikacyjnym. Postępowanie umorzono.

W zoo w Borysewie koło Poddębic przebywa ponad setka zwierząt przejętych z dwóch nielegalnie prowadzonych hodowli w Radomsku i Zakopanem. Pojedyncze zwierzęta trafiły jeszcze do Chorzowa i Łodzi

- czytamy w serwisie TVN 24. Od momentu przewiezienia zwierząt do ogrodu przeprowadzono liczne badania oraz wprowadzono niezbędne leczenie. 

Urządziliśmy też dla nich nowe pomieszczenia. (...) My te zwierzęta przyjęliśmy z dobrego serca, żeby im pomóc. To nie jest tak, że my chcemy, żeby te zwierzęta, które do nas trafiły, u nas zostały, bo mamy z tego korzyść finansową - tak nie jest

- przekazał nam Dariusz Pabich z zoo w Borysewie. Placówka poniosła ogromne koszty, lecz zwierzęta miały przebywać tam tylko tymczasowo. Decyzja o tym, kto będzie za nie odpowiadał, zapadła przed Sądem w Radomsku

(...) sąd wydał postanowienie o przypadku zwierząt na rzecz skarbu państwa. Postanowienie uprawomocniło się. W kwietniu wydano zarządzenia wykonawcze tego postanowienia i sąd ma obowiązek wykonania go dwutorowo - z uwagi na zapisy ustawy o ochronie przyrody, odpis postanowienia trafił do ministerstwa klimatu i środowiska, a z uwagi na zapisy ustawy o ochronie zwierząt do organizacji społecznej - w tym przypadku Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami oddział w Krynicy-Zdroju, który brał udział w postępowaniu przygotowawczym do wykonania tego postanowienia

- poinformowała wiceprezes Sądu Rejonowego w Radomsku Izabela Woźniczko.

Z dobrej woli przyjęli zwierzęta z nielegalnych hodowli. Teraz nikt nie chce im pomóc 

Do podjęcia decyzji o tym, "gdzie te zwierzęta trafią i gdzie będą, jest jeszcze bardzo długa droga". Pojawił się natomiast inny problem. W tym czasie zoo w Borysewie wystawiło prokuraturze w Radomsku fakturę za poniesione do tej pory koszty w związku z opieką nad zwierzętami, na której widnieje kwota 160 tysięcy złotych brutto

To jest faktura za pierwsze pięć miesięcy, za utrzymanie tych zwierząt, zgodnie z dzienną stawką, o której wiedziała prokuratura od początku. Po miesiącu dostaliśmy odpowiedź, że nie zostanie nam to zapłacone. Na razie nie wiemy, czy się odwołamy od tej decyzji, licznik cały czas bije, bo te zwierzęta są u nas nadal

- stwierdził Dariusz Pabich. Szef prokuratury w Radomsku Gerard Staszczyk wyjaśnił, że "problem nie polega na tym, że prokuratura nie chce zapłacić tej faktury, tylko problem polega na tym, czy te koszty ma ponieść prokuratura, czy policja". Jak informuje, gospodarzem tego postępowania była policja i to te służby powinny zapłacić fakturę. 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: