Posiłki w polskich szpitalach nie zawsze zachwycają wyglądem oraz smakiem, a i ich wartość odżywcza niekiedy budzi wątpliwości. W przypadku małych pacjentów aspekty te są szczególnie istotne. W końcu dieta jest bardzo ważna w rozwoju dzieci, a wiele z nich to niejadki, dla których prezentacja potrawy może być wręcz kluczowa i zachęcać je do jedzenia. Jak zatem do tego problemu podchodzi się w placówkach medycznych w naszym kraju? U niektórych budzi to wątpliwości.
Nagraniem szpitalnego posiłku córki podzieliła się na swoim profilu jedna z użytkowniczek TikToka (@joki_swieczniki), która jest mamą rocznej dziewczynki. Dodała do niego podpis "niejadalny obiad w szpitalu!".
Proszę spojrzeć, jak karmi się dziecko, które ma rok i pięć miesięcy w szpitalu. Jesteśmy tu piąty czy szósty dzień i dostajemy codziennie to samo. Tę samą mamałygę. Jedyna zmiana to, że zupa jest raz z ziemniakami, a papka raz z ryżem i na odwrót. Dziś mamy zupkę z ryżem, a papkę z ziemniaczkami. Przy tym to jest sama woda, trochę ryżu i marchewka, a tu jest nie wiadomo, jaka papka i z czego zrobiona. Twarde ziemniaki, bo przed chwilą próbowałam. Nie da się zjeść
- relacjonuje rozczarowana kobieta. Ponadto posiłki nie są posolone ani doprawione innymi przyprawami. Dodaje również, że jej córka nie chce nawet ruszać otrzymywanego jedzenia. Autorka nagrania podkreśla, że sama bywała pacjentką szpitali, ale nigdy nie spotkała się z taką sytuacją. Jedynym pocieszeniem jest akceptowalna jakość śniadań i kolacji, ale obiady zostały jednoznacznie podsumowane jako "tragedia". Warto przypomnieć, że wytyczne dotyczące posiłków w szpitalach można znaleźć na stronie rządowej. Co prawda opublikowane dokumenty uwzględniają dzieci powyżej 24. miesiąca życia, ale dowiadujemy się z nich, że dania powinny być prawidłowo zbilansowane i urozmaicone, także pod względem smaku, kolorystyki, konsystencji i strawności potraw oraz obróbki termicznej. Jak jednak przedstawia się to w innych miejscach w Polsce?
Komentarze pozostawione pod nagraniem są zróżnicowane.
Nie przypominam sobie, żeby w polskich szpitalach kiedykolwiek jakieś jedzenie było jadalne...
Jedzenie w szpitalach, to chyba za karę podają, więźniowie mają lepsze
- piszą niektórzy. Z drugiej strony pojawiają się głosy zrozumienia:
Przecież to normalne, że obiady są bez przypraw, wszystko idzie dla całego szpitala, a każdy trafia z czymś innym, więc muszą uważać.
Jest to dieta dostosowana pod małe dzieci, niestety inna niż w domu, ale według wielu dietetyków dla dzieci jest to odpowiednie. W szczególności, że dziecko ma niecałe półtora roku.
Niektórzy podkreślali również, że dużo zależy od dietetyka w danym szpitalu i twierdzili, że sami mają bardzo pozytywne doświadczenia ze szpitalnym jedzeniem.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.