W Bałtyku zaroiło się od meduz. Chełbia modra już czeka na turystów. Uważajcie na stopy

Meduzy znów zawitały w Bałtyku. Nie dość, że w tym roku pojawiły się wyjątkowo wcześnie, to jest ich coraz więcej. Wśród nich są nawet gatunki, z którymi turyści zapewne nie chcieliby mieć nic wspólnego. Tutaj nie chodzi jednie o strach, ale także o bolesne wspomnienia.

Choć Bałtyk nie należy do najniebezpieczniejszych zbiorników pod względem żyjących w nim stworzeń, warto być uważnym. Jadowity ostrosz i minóg morski to nie wszystko. Z roku na rok w Morzu Bałtyckim pojawia się coraz więcej meduz, które potrafią mocno uprzykrzyć życie plażowiczom. Nie dość, że uniemożliwiają beztroską kąpiel, to jeszcze mogą "poczęstować" turystów bolesnymi poparzeniami

Zobacz wideo Nie uwierzycie, co znaleźliśmy w Bałtyku

Czy meduzy w Bałtyku parzą? Chełbia modra jest wyjątkowo spokojna

Są momenty, w których przy samym brzegu wręcz roi się od meduz. Aktualny klimat i wzrost zasolenia wód sprawiają, że populacja tych stworzeń stale wzrasta, co zapewne nie jest zbyt dobrą wiadomością dla większości turystów. Mogą jednak nieco odetchnąć z ulgą. Najpopularniejszym gatunkiem krążkopławów w Morzu Bałtyckim jest chełbia modra. To stworzenie co prawda posiada jad oraz parzydełka, lecz jest całkowicie niegroźne dla człowieka

Chełbia modra nie stanowi dla człowieka żadnego zagrożenia. Praktycznie niemożliwe jest, aby kontakt z nią zakończył się poparzeniem. W okresie letnim meduzy ulegają przeobrażeniom, dorastają i rozmnażają się. Przy silnych wiatrach wiele z nich ląduje na plaży

- tłumaczył niegdyś Michał Bała ze Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego, cytowany przez serwis Trójmiasto. Co więcej, w rodzimych warunkach jej średnica dochodzi zaledwie do kilkunastu centymetrów. To oznacza, że nie należy do grona największych meduz, które zamieszkują naszą planetę. Nie zamienia to jednak tego, iż większość turystów nie lubi ich obecności. Niestety, nie pozostaje im nic innego, jak przyzwyczaić się do ich towarzystwa, ponieważ według serwisu Super Express w tym roku pojawiły się wyjątkowo wcześnie. Chełbie modre zauważono już na samym początku wakacji

Meduzy w Bałtyku - gatunki. Spotkanie z bełtwą festonową może boleć

Według Super Expressu, z powodu zmian klimatycznych, zarówno w Morzu Północnym, jak i w Morzu Bałtyckim z czasem zaczęły pojawiać się gatunki, które wcześniej nie miały w zwyczaju przebywać w tych regionach. Wśród nich są: meduza ucha, meduza ognista oraz meduza z pokrzywy błękitnej. Te stworzenia są znacznie bardziej niebezpieczne dla człowieka niż nasza rodzima chełbia modra. Z pewnością najbardziej nieprzyjemny będzie kontakt z meduzą ognistą, znaną jako bełtwa festonowa. Podobnie jak inne gatunki krążkopławów posiada parzydełka oraz jad, jednak w tym przypadku ten może wywoływać bolesne oparzenia

Bełtwa festonowa jest słonolubna. W praktyce można ją spotkać jedynie w głębinach Bałtyku. Może się jednak zdarzyć, że w okresie jesienno - zimowym jakiś zbłąkany osobnik zostanie wyrzucony przez fale na brzeg. W przeciwieństwie do chełbi modrej, jej parzydełka są zaopatrzone w niebezpieczny dla człowieka jad. Kontakt z bełtwą festonową jest niezwykle bolesny

- wyjaśnia Michał Bała. 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.