Do dramatycznych wydarzeń doszło w czwartek 11 lipca na osiedlu Ołbin we Wrocławiu. Z okna jednego z mieszkań kamienicy wypadł kot. Zwierzę przeżyło upadek, jednak jego stan był krytyczny. Świadkowie tego zdarzenia wezwali na miejsce Ekostraż, czyli lokalną organizację zajmującą się ochroną zwierząt. Gdy wolontariusze przyjrzeli się sprawie, doszli do przerażających wniosków. Okazuje się, że kot został wyrzucony z piątego piętra podczas libacji alkoholowej.
Sytuacja z czwartku została opisana na oficjalnym profilu Ekostraży na Facebooku.
Zwyrodnialec nie miał żadnych skrupułów. W czasie libacji alkoholowej, zamachnął kotem i wyrzucił go na chodnik z okna na 5 piętrze z obskurnej kamienicy na wrocławskim Ołbinie. Kot uderzył głową w ulicę. Zareagowali na to inni ludzie, wezwali nas i natychmiast po niego pojechaliśmy. Kot wył z bólu, miał silnie zakrwawiony pyszczek, połamaną przednią łapkę. Na jego ciele nie sposób było wskazać fragmentu, który nie byłby poobijany i by piekielnie nie bolał
- relacjonuje organizacja w mediach społecznościowych.
Wolontariusze Ekostraży przewieźli rannego kota do kliniki weterynaryjnej, gdzie przez całą noc walczono o jego życie. Choć stan zwierzęcia był krytyczny, udało się go uratować.
Ma boleśnie zwichniętą żuchwę, brzydko połamaną przednią łapkę - czekają go 2 operacje ortopedyczne. Jest cały poobijany nie tylko na zewnątrz, ale także w środku. W czasie aktu sadyzmu sprawcy poważnie ucierpiały jego narządy wewnętrzne. Ma obitą m.in. śledzionę, nerki i wątrobę, co pokazało badania USG oraz skrajnie podwyższone parametry biochemiczne związane z tymi narządami
- czytamy na profilu Ekostraży. Kot aktualnie przebywa w klinice weterynaryjnej, gdzie dochodzi do siebie po brutalnym ataku. Rokowania są pomyślne, a organizacja obiecuje, że dołoży wszelkich starań, by napastnik poniósł odpowiedzialność karną za to, co zrobił. Aktualnie za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat. Internauci domagają się w komentarzach ukarania sprawcy i pociągnięcia go także do zwrócenia kosztów za leczenie kota. Na ten moment pobyt u weterynarza jest finansowany ze zbiórek założonych przez Ekostraż. Udało się już uzbierać prawie siedem tysięcy złotych.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.