Wieści o turystach z Bliskiego Wschodu masowo odwiedzających Polskę pojawiają się w mediach już od dłuższego czasu. W szczególności upodobali sobie stolicę Tatr, a zakopiańska branża turystyczna i gastronomiczna szybko zauważyła w tym okazję do zarobku. Pojawiły się nawet głosy o kursach języka arabskiego dla pracowników. Czym jednak motywowana jest policja, publikując swoje komunikaty? Okazuje się, że ma to ważny cel.
Nie tak dawno temu informowaliśmy o turystach z Kuwejtu, którzy wjechali samochodem na teren Doliny Chochołowskiej. Zostali ukarani za to mandatem w wysokości 2000 złotych, a post udostępniony wówczas przez zakopiańską policję to przykład stosowania języka arabskiego w komunikacji. Niestety nie jest to pierwszy raz, gdy odwiedzający z krajów Bliskiego Wschodu łamią przepisy. W tym samym artykule przypominaliśmy o innym kierowcy z Kuwejtu, który w pierwszej połowie lipca wjechał autem na Krupówki. Istotny problem stanowi przy tym bariera językowa, co w dużym stopniu tłumaczy też działania policji. Jednocześnie należy podkreślić, że nie są to bezpodstawne próby komunikacji z obcokrajowcami. Skąd zatem dokładnie wziął się taki pomysł?
O stosowanie języka arabskiego w policyjnych komunikatach został zapytany rzecznik policji w Zakopanem. Wyjaśnił, że podczas interwencji z funkcjonariuszami zagraniczni turyści często tłumaczą się, że po prostu nie wiedzieli o obowiązujących przepisach, więc nie mieli świadomości łamania prawa.
Dlatego taki nasz pomysł. Być może, jeżeli czytają nasze media społecznościowe, przeglądają to, o czym my piszemy, a jak widzę z odsłon różnych części świata, że również i Bliski Wschód zaczyna czytać profil Policja Zakopane, postanowiliśmy napisać takie ostrzeżenie w języku arabskim. Może ktoś się zastanowi następnym razem
- tłumaczy w rozmowie z RMF FM asp. sztab. Roman Wieczorek. Na ocenę słuszności takich założeń trzeba jednak jeszcze poczekać. Arabskie komunikaty nie są dodawane w każdym poście policji i mimo wszystko trudno ocenić, ilu turystów faktycznie do nich dociera.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.