Dzikie zwierzęta z czasem przyzwyczaiły się do zgiełku miast i wydaje się, że część z nich już nie boi się człowieka. Z takim problemem zmagają się między innymi mieszkańcy Zakopanego. W tym przypadku najczęstszymi gośćmi w centrum są sarny i jelenie, które, choć wyglądają przyjaźnie, potrafią pokazać charakter. Szczególnie wtedy, gdy niepotrzebnie się je niepokoi.
Obecność dzikich zwierząt za każdym razem wywołuje spore poruszenie zarówno wśród mieszkańców Zakopanego, jak i turystów. Niektórzy decydują się nawet na próbę pogłaskania niespodziewanego gościa lub zrobienia sobie z nim zdjęcia. Jak informuje "Gazeta Krakowska", zdarzały się nawet sytuacje, w których rodzice próbowali posadzić swoje pociechy na grzbiecie sarny czy jelenia, ignorując przy tym ostrzeżenia służb o zakazie zbliżania się do dzikich zwierząt. Niestety takie zachowania mogą mieć swoje konsekwencje. Choć te stworzenia wyglądają na łagodne, posiadają instynkt, który podopowiada im, by bronić się przed potencjalnym zagrożeniem. Tak też robią, dlatego wystąpiło już kilka przypadków ataków. Nie brakuje turystów, którzy zostali kopnięci lub ugryzieni przez zwierzę, po tym jak tylko się do niego zbliżyli. Do niebezpiecznych incydentów dochodzi również wtedy, gdy ludzie starają się odgonić czworonogi od koszy na śmieci, w których poszukują pożywienia.
Miasto postanowiło interweniować. Na koszach na śmieci zainstalowano specjalne osłony, które mają utrudnić zwierzętom wyciąganie odpadów. Choć taki sposób może nieco poprawić sytuację, z pewnością nie pozwoli na całkowite pozbycie się problemu. W związku z tym należy pamiętać, że dzikie zwierzęta nie powinny być traktowane niczym atrakcja. To żywe stworzenia, do których nie należy się zbliżać, ponieważ mogą być niebezpieczne. Przestraszone potrafią również wybiec na ulicę, powodując zagrożenie w ruchu drogowym, co może nieść poważne konsekwencje zarówno dla ich zdrowia, jak i kierowców. Niedozwolone jest także ich dokarmianie. Dzikie zwierzęta nie powinny spożywać ludzkiego jedzenia, a sam bliski kontakt może skończyć się prawdziwą tragedią. Według doniesień "Gazety Krakowskiej", jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, istnieje ryzyko, że zwierzęta zostaną odstrzelone.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.