Grupa mieszkańców Krakowa postanowiła nie czekać już dłużej na działanie urzędników i samodzielnie, nocą, naprawić ścieżki rowerowe w okolicy. Efekty działań nietypowych aktywistów publikowane są w social mediach, gdzie wywołują ogrom emocji. Chwytają za beton i łatają dziury.
Grupa zniecierpliwionych mieszkańców Krakowa miała serdecznie dość bezczynności urzędników i postanowiła samodzielnie rozwiązać swój problem. Chodzi o ścieżki rowerowe, które od lat są nierówne, a do tego mają sporo dziur, które trzeba załatać. Taka trasa może zepsuć nawet najlepszą wycieczkę. Aktywiści nazwali się Nocnym Zarządem Dróg Rowerowych i gdy tylko zapada zmrok, ładują na swoje rowery worki z asfaltem i ruszają naprawiać ścieżki. Co więcej, za wszystko płacą zupełnie sami. Na początku "Nocny Zarząd" zaczynał od betonowej, certyfikowanej mieszanki do podjazdów, ale ta miała problem ze zbyt wolnym schnięciem. Zawsze znalazł się ktoś, kto po niej przejechał. Stwierdzili więc, że założą zrzutkę. Takim sposobem niedługo później kupili pół tony masy u producenta.
Do dziś wykorzystaliśmy już ponad 250 kilogramów. Jeden taki 25-kilogramowy worek wystarcza średnio na wykonanie czterech łat.
- opowiadają krakowscy aktywiści, cytowani przez Onet.
Krakowscy aktywiści mówią otwarcie, że nie boją się interwencji policji ani konfrontacji ze Strażą Miejską. Co więcej, parę osób zgłosiło już ich poczynania na przestrzeni miesięcy, ale często funkcjonariusze przybywali na miejsce już po załataniu dziury. Nocny Zarząd Dróg Rowerowych twierdzi ponadto, że ich działalność nie przeszkadza w spływaniu wody odpadowej do studzienek kanalizacyjnych. Mają nawet dalsze plany, jeśli chodzi o trasy rowerowe. Mówią o stworzeniu specjalnej kładki nad Białuchą, w okolicy alei Pokoju.
Już to obserwowaliśmy i woda spływa. (...) Zrobimy fundamenty pod kładkę. Jesteśmy w stanie też zamówić gotową konstrukcję. Sprawdzaliśmy już to.
- mówią działacze. Choć pomysł aktywistów jest kontrowersyjny, to dużo mieszkańców ich popiera. Widać w końcu jakieś efekty, a ścieżki są znacznie równiejsze. Pytanie tylko, czy nie przyczyni się to do jeszcze większej opieszałości urzędników, gdy ci zobaczą, że Krakowiacy są samowystarczalni.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.