Powodem całego zamieszania jest kryzys klimatyczny i topniejące lodowce, które sprawiły, że dotychczasowa granica między Szwajcarią a Włochami przestała istnieć. Skutkiem tego władze państw były zmuszone do rozmów na temat należących do nich terytoriów. Ostatecznie uzyskano porozumienie i wytyczono nową granicę, która będzie przebiegać pod jednym z najwyższych szczytów w Europie.
Już w 2009 roku media rozpisywały się na temat topniejących lodowców i przesunięcia granicy między Włochami a Szwajcarią. Niestety zmiany klimatyczne są coraz bardziej dynamiczne, przez co problem powrócił.
Odcinki granicy są wyznaczone przez linie działów wodnych lub grzbietów lodowców, firnów lub wiecznego śniegu. Te formacje zmieniają się wskutek topnienia lodowców
- poinformował szwajcarski rząd w oficjalnym oświadczeniu. Władze państw znów zostały zmuszone do podobnych negocjacji, dzięki którym ustalono, że nowy koniec jednego i początek drugiego państwa będzie przebiegał tuż pod szczytem Matterhorn. Jest to jeden z najwyższych szczytów w Europie, który przecina szwajcarski region Zermatt i włoską Dolinę Aosty. Warto zaznaczyć, że w maju 2023 roku specjalna komisja włosko-szwajcarska uzgodniła projekt respektujący interesy obu stron i już wtedy padła decyzja o przesunięciu granicy. Na ostateczną zgodę trzeba było jednak trochę poczekać. Dopiero w miniony piątek 27 września 2024 roku szwajcarski rząd zatwierdził planowane zmiany. Wkrótce na dokumencie ma pojawić się również podpis przedstawiciela Włoch, co zakończy trwający kilka lat spór o terytorium szczytu.
Zdaniem przedstawicieli Szwajcarskiej Akademii Nauk, znajdujące się na ich terenie lodowce w 2023 roku straciły aż cztery procent swojej objętości. Jest to drugi co do wielkości roczny spadek w historii. Największy wyniósł sześć procent i miał miejsce w 2022 roku. Co więcej, włoscy eksperci twierdzą, że ichni lodowiec Marmolada, który jest największym i najpopularniejszym lodowcem Dolomitów, do 2040 roku może całkowicie zniknąć z powierzchni globu. Jego stan jest badany już od 1902 roku i z czasem zaczęto go nazywać "naturalnym termometrem zmian klimatycznych". Aktualnie z powodu rosnących temperatur traci aż od 7 do 10 centymetrów głębokości każdego dnia.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.