Dawna czcionka słynęła z czarnych cyfr, białego cienia i zamkniętej dwójki. Tramwaje z właśnie takimi oznaczeniami jeżdżą po stolicy już od ponad stu lat. Niestety ratusz nie miał żadnych sentymentów i postanowił zmienić numery taborowe na znacznie bardziej klasyczne. Czy to była dobra decyzja? Zdaniem wielu jedynym rozwiązaniem jest powrót do tego, co było.
Już jakieś czas temu w sieci pojawiła się petycja przeciwko zmianom historycznej czcionki numeracji wagonów w Warszawie. Na dzień 14 października 2024 roku została podpisana już przez ponad 4,2 tys. osób.
My, niżej podpisani, chcielibyśmy wyrazić nasz sprzeciw wobec wprowadzenia nowego wzoru czcionki cyfr taborowych w miejsce stosowanego dotychczas historycznego kroju, który w praktycznie niezmienionej formie był stosowany już przed II wojną światową, stając się tym samym pewnego rodzaju tradycją i znakiem rozpoznawczym warszawskiej komunikacji miejskiej (zwłaszcza tramwajów). O ile sam fakt unowocześniania komunikacji miejskiej jest jak najbardziej wskazany i pożądany, o tyle z pewnością nie musi być to przeszkodą do kultywowania pewnych tradycji
- napisał we wstępie autor petycji. Zamiast tradycyjnej czcionki na tramwajach zaczął pojawiać się standardowy wzór, który nie wyróżnia się na tle innych grafik widywanych w przestrzeni publicznej. Właśnie dlatego uczestnicy petycji domagają się, aby pierwotne oznaczenia tramwajów wróciły na swoje miejsce.
W przypadku tramwajów do dziś na większości wagonów można spotkać cyfry, których wzór praktycznie nie zmienił się przez ostatnie kilkadziesiąt lat (z archiwalnych zdjęć wynika, że w obecnej postaci, tj. z cieniami, był stosowany już w latach 30. XX w., natomiast sam kształt cyfr, w szczególności charakterystyczna 'zamknięta' dwójka, był w użyciu jeszcze w ostatnich latach eksploatacji tramwajów konnych, a od 1908 roku na elektrycznych)
- zaznaczono.
Sprawa stała się na tyle głośna, że odniósł się do niej nawet Jarosław Hirny-Budka - przewodniczący rady gminy Michałowice.
@WTP_Warszawa z sobie tylko znanych powodów zastępuje krój czcionki na warszawskich tramwajach z historycznego, który jest używany już niemal 100 lat, na bezpłciowego frutigera. Gdyby ktoś zechciał podpisać petycję (nie moją) w obronie drobnego kawałka dziedzictwa, byłoby fajnie
- napisał w serwisie X. Serwis Eska skontaktował się rzecznikiem ZTM, Tomaszem Kunertem. Z jego słów wynika, że "nowy wzór numerów taborowych pojawia się na warszawskich tramwajach już od 2016 roku" i nie został wprowadzony bez istotnego powodu.
Nie jest on ozdobą tramwaju, musi być widoczny, jasny i czytelny z dużej odległości. Jest on numerem identyfikującym nowy pojazd
- wyjaśnia. Kunert zapewnia również, że niechciana przez ludzi czcionka widnieje wyłącznie na nowych i wyremontowanych tramwajach.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.