Nowa Ruda zajęła pierwsze miejsce w rankingu Polskiego Alarmu Smogowego, opublikowanym 23 października 2024 roku. Miejscowość niechlubnie wygrała z innymi miastami pod kątem liczby dni smogowych i średniorocznego stężenia szkodliwego pyłu. Burmistrz zabrał głos i podkreślił, jak poważne wyzwanie stoi przed mieszkańcami.
Przedstawiciele Polskiego Alarmu Smogowego w opublikowanym w środę raporcie jednoznacznie przekazali, że Nowa Ruda zajęła pierwszą pozycję ze wszystkich polskich miast pod kątem stężenia pyłu PM10 w ciągu roku i łącznej najwyższej liczby dni smogowych. Cała mapa Polski również nie napawa optymizmem, a powietrze najgorsze jest na południu kraju, w województwach łódzkim, śląskim oraz małopolskim. Wysoko na liście pojawiła się także Sucha Beskidzka oraz Nowy Targ. Choć wyniki są lepsze niż w poprzednich latach, to przed władzami miast wciąż stoi ogromne wyzwanie. Wymiana starych kotłów na nowe, bardziej efektywne źródła ciepła, powinna być kontynuowana. Pomaga w tym między innymi program "Czyste powietrze 2024". Jak jednak dokładnie wygląda sytuacja w Nowej Rudzie? Burmistrz miasta nie ma złudzeń, co dokładnie jest odpowiedzialne za tak złą jakość atmosfery.
Podczas środowej konferencji Polskiego Alarmu Smogowego obecny był burmistrz Nowej Rudy, pan Jacek Kiliński. Podkreślił, że dostępne dotychczas programy typu "Czyste powietrze 2024", finansowały jedynie wymianę pieców właścicieli domów jednorodzinnych. Tymczasem stare kamieniczki okazują się głównym winowajcą.
Dolny Śląsk jest specyficzny, jeśli chodzi o źródła smogu. Przede wszystkim w dużej mierze mamy zanieczyszczenie powietrza pochodzące z mieszkań w kamienicach, często z dziewiętnastego i dwudziestego wieku. One często są opalane "kopciuchami", więc mamy bardzo poważne wyzwanie związane z tym, że nie było środków finansowych na poziomie rządowym na likwidacji tych pieców
- powiedział burmistrz, cytowany przez RadioZet. Z wymianą wspomnianych pieców wszyscy powinni się pospieszyć. Już od 2030 roku w Unii Europejskiej zaczną obowiązywać nowe, jeszcze bardziej rygorystyczne normy jakości powietrza. Oznacza to między innymi konieczność wymiany około dwóch milionów "kopciuchów" w kraju na przestrzeni najbliższych pięciu lat. Zadanie jest to wykonalne, choć będzie wymagało ogromu pracy zarówno władz polskich miast, jak i ich mieszkańców.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.