Zagraniczni turyści często zwracają uwagę na poziom bezpieczeństwa w naszym kraju, który w ich opinii jest bardzo wysoki. Drugim cenionym aspektem wbijającym w podziw jest czystość w komunikacji miejskiej - z dużym naciskiem na metro. Jak się okazuje, pracownicy linii transportowych mają nieco odmienną opinię na ten temat.
Metro w Warszawie każdego dnia transportuje tysiące osób. Przemierzając nim podziemne zakątki stolicy, można natknąć się na mnóstwo ciekawych ludzi. Najbardziej intrygująco zaczyna być jednak po godzinie 22, kiedy to w opinii konduktorów "normalni" pasażerowie znikają, a na pokładzie zaczyna przybywać imprezowiczów i osób w kryzysie bezdomności.
Nocne zmiany są specyficzne. Zazwyczaj na nockach pracuje stała ekipa maszynistów, choć od czasu do czasu pojawiają się nowi
- opowiadał dziennikarzom portalu Raport Warszawski pracownik metra. Maszyniści na każdym etapie podróży dysponują monitoringiem, który umożliwia im kontrolowanie sytuacji w wagonach.
Kamery służą przede wszystkim do monitorowania sytuacji w pociągu. Jeśli otrzymamy zgłoszenie od pasażera o niebezpiecznej sytuacji, sprawdzamy, co się dzieje, i natychmiast powiadamiamy policję. Jednak znacznie częściej mamy do czynienia z dziwacznymi, ale niegroźnymi zachowaniami. (...) Mamy w metrze dosłownie menażerię. Osoby pijane, pod wpływem narkotyków. Niedawno do pociągu wjechał mężczyzna z obiema nogami w gipsie. Nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że poruszał się na wózku sklepowym
- relacjonuje maszynista. Jak się okazuje, w stołecznym metrze coraz częstszym zjawiskiem w trakcie nocnych kursów są "śpioszki", przed którymi ostrzegają pracownicy transportu publicznego.
Maszyniści, kiedy przekazują sobie informacje w trakcie przekazywania zmiany, zwykli używać stwierdzenia "śpioszek na salonie", które odnosi się do osoby nietrzeźwej lub znajdującej się w kryzysie bezdomności. Metro dla wielu z nich stało się rodzajem przytułku, w którym decydują się spędzić noc.
Rekordzista przejechał ze mną cztery pełne kursy na linii Młociny - Kabaty. Za każdym razem na stacji końcowej wartownicy go wypraszali
- opowiada maszynista. I choć "śpioszki" są z reguły niegroźne, poziom ich higieny pozostawia wiele do życzenia.
Oczywiście pociągi są sprzątane, ale nie jestem pewien czy zwykła ścierka i spray wystarczą by wyczyścić siedzenie, gdzie spała osoba z robactwem we włosach i brodzie
- wyjaśnia pracownik, który w trosce o pasażerów korzystających z usług metra za dnia zaleca unikać siadania.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.