Niedawno światowe media obiegła informacja o kobiecie, która przez wiele miesięcy korespondowała z oszustem podającym się za Brada Pitta. Mężczyzna używał przez cały czas sztucznej inteligencji, przez co 53-letnia Anne szybko mu uwierzyła. Najpierw rzekomy aktor wysyłał swojej ofierze prezenty, za które ta musiała zapłacić "cło", a następnie skłamał, że jest w szpitalu i zbiera na operację. W ten sposób wyłudził od kobiety około 830 tysięcy euro (prawie 3,5 miliona złotych). Historia brzmi nieprawdopodobnie, ale niedawno w Polsce miała miejsce podobna sytuacja. Pewna kobieta również nabrała się na rozmowę z gwiazdą.
Tym razem sprawa dotyczy 39-letniej Polki. Kobieta myślała, że rozmawia z Łukaszem Mrozem, czyli słynnym polskim wokalistą o pseudonimie Mrozu. Mężczyzna nakłaniał ją do zakupu "ekskluzywnej karty VIP", dzięki której mogłaby bez problemu wejść na każdy koncert piosenkarza oraz inne eventy muzyczne w Polsce. Cena takiej przepustki była jednak wysoka. Niestety kobieta nie nabrała żadnych podejrzeń i przelała oszustowi 21 tysięcy złotych. Sprawę zgłosiła na policję dopiero po namowach ze strony bliskich. Gdy informacja o tym zdarzeniu trafiła do mediów, głos zabrał sam Mrozu.
Zobacz też: UE zakazuje uprawy popularnej rośliny. Polacy mogą zapłacić milion złotych kary
Piosenkarz opublikował w mediach społecznościowych nagranie, na którym powiedział, że nie sprzedaje nikomu osobiście biletów na swoje koncerty. Podkreślił też, że można się z nim skontaktować jedynie przez jego menedżerów.
Parę miesięcy temu wrzucałem wam informację dotyczącą o fałszywych kont, które się pode mnie podszywają i po prostu chcą - jak się okazuje - wyłudzić od was pieniądze. Jeszcze raz przestrzegam i informuję, że jedyny oficjalny kontakt ze mną jest przez mój management
- mówił artysta na instagramowej relacji. Poprosił też swoich fanów, by nikomu nie przesyłali pieniędzy, a podobne sytuacje od razu zgłaszali na policję. Niedługo później Mrozu opublikował też pisemne oświadczenie.
Proszę, nie udzielajcie informacji o swoich wrażliwych danych, nie klikajcie w podejrzane linki, a tym bardziej nie wysyłajcie pieniędzy komukolwiek, kto za pomocą prywatnych wiadomości w mediach społecznościowych lub w emailach podaje się za mnie, lub za moich bliskich współpracowników
- napisał.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.