To jedzą polscy żołnierze. Zupa parówkowa ma konkurencję. Internauci nie wierzą: Psu bym tego nie dała

Jadłospis w wojsku musi uwzględniać szczególne potrzeby żołnierzy związane ze wzmożonym wysiłkiem fizycznym. Niestety nie zawsze idzie to w parze z apetyczną prezentacją. Na facebookowym profilu Wyżywienie w Wojsku pojawiły się kolejne zdjęcia, które odebrały internautom apetyt.
Bezpłatne wyżywienie żołnierzy zawodowych (zdj. ilustracyjne)
Fot. Marcin Olejniczak / Agencja Wyborcza.pl, Wyżywienie w Wojsku / Facebook

Posiłki w wojsku cieszą się złą sławą, choć z reguły wyżywienie żołnierzy jest bardzo zadowalające. Niemniej czasami trafiają się negatywne przypadki, które przyciągają znacznie więcej uwagi i tym samym wpływają na reputację wojskowych kuchni. Ostatnio pisaliśmy o jednym z nich, czyli zupie parówkowej. Okazuje się jednak, że można trafić znacznie gorzej.

Zobacz wideo Leszek Klimas pokazuje nam, jak powinien wyglądać obiad, kiedy chcemy się zdrowo odżywiać. "Ziemniaki, kawałek kotleta."

Kuchnia w wojsku w ogniu krytyki internautów. Zupa parówkowa doczekała się następcy

Profil Wyżywienie w Wojsku na Facebooku cieszy się ogromną popularnością. Umożliwia on żołnierzom przesyłanie zdjęć posiłków, jakie dostają podczas służby. Większość z nich prezentuje się naprawdę dobrze, na co zwrócili uwagę sami autorzy profilu, publikując najnowszy post. Potwierdza się tu jednak stwierdzenie, że od każdej reguły są wyjątki.

Zupa z parówek to rarytas przy tym. Chcą nas chyba potruć. Może w końcu coś się zmieni, bo już mamy dość

- skomentował żołnierz, który przesłał zdjęcia. Widzimy na nich kilka pojemników z szarawą breją rozdrobnionego jedzenia. We wpisie nie ujawniono, gdzie dokładnie je zaserwowano. Komentujący internauci nie kryli zniesmaczenia i nie szczędzili słów krytyki wobec kucharza.

Wstydziliby się tak karmić wojsko. Psu bym tego nie dała...
A jak to wyglądało przed pierwszym zjedzeniem?
Tego kucharza to na taczki

- czytamy w komentarzach. Niektórzy próbowali również podejść do tego z humorem, stwierdzając, że w porównaniu do jedzenia w szpitalach jest "jakby luksusowo". Z drugiej strony pojawiały się głosy zrozumienia, a nawet sugestie, że autor zdjęć wyolbrzymia sytuację.

Przecież większość dań jednogarnkowych tak wygląda.
Niech autor pokaże, jak to wygląda na talerzu, a nie w damarze. Potrawka bądź gulasz nie będzie wyglądał lepiej
To chyba jakiś fejk. Pokażcie to na talerzu, bo tak to wygląda na mix odpadków po obiedzie, gotowy do zawiezienia bezpańskim psom

- zauważają niektórzy. Warto w tym miejscu przypomnieć, że żołnierze mogą spotkać się z dwoma rodzajami posiłków.

Bezpłatne wyżywienie żołnierzy zawodowych musi spełniać kryteria. Wiele zależy jednak też od warunków

Jak wyjaśnialiśmy już przy okazji artykułu o zupie parówkowej, rodzaje i jakość posiłków zależą od warunków, w jakich są przygotowywane. Pierwsze z nich to posiłki w jednostkach wojskowych, gdzie kucharze mają dostęp do pełnej infrastruktury. Oprócz tego mamy posiłki podawane na poligonach podczas ćwiczeń. To właśnie one mogą nie wyglądać najlepiej, co wynika z ograniczonych możliwości samej kuchni.

Zobacz też: Polacy płacą za to krocie, a na NFZ mają za darmo. Mało kto o tym wie

Jednocześnie należy podkreślić, że wyżywienie żołnierzy zawsze musi spełniać wymogi związane z ich zapotrzebowaniem na kalorie i składniki odżywcze. Zastępca Komendanta Wojskowego Ośrodka Badawczo-Wdrożeniowego Służby Żywnościowej w Warszawie, pplk. Adam Nowosad, wyjaśniał w rozmowie z Wirtualną Polską, że żołnierz powinien dostarczać do organizmu 3000-4000 kcal dziennie.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: