Kwiecień to czas, gdy może nam się poszczęścić z niejednym gatunkiem ryb, ale uwagę warto zwrócić zwłaszcza na leszcze. Te słodkowodne ryby z rodziny karpiowatych mogą osiągać naprawdę imponujące rozmiary, choć nawet i te mniejsze będą doskonałą zdobyczą na rodzinny obiad. Do tego dochodzi fakt, że na jednym okazie zazwyczaj się nie kończy.
Swoimi metodami na łowienie leszczy w kwietniu, jeszcze przed tarłem, podzielił się pan Piotr Bednarek. Jak przypomina wędkarz na łamach Wiadomości Wędkarskich, leszcze występują w rzekach, jeziorach, stawach, starorzeczach i zbiornikach zaporowych. Ryby te żyją w dużych stadach, więc istnieje spora szansa, że z jednego miejsca złowimy kilkanaście dorodnych sztuk, ważących około dwóch kilogramów. Jednocześnie pan Piotr zapewnia, że szczęśliwcom trafiają się nawet okazy siedmiokilogramowe.
Zobacz też: Zmieniły się zasady dla wędkarzy. Taka wyprawa na ryby będzie kosztować więcej
Leszcze unikają płytkich odcinków rzek z bardzo dużym uciągiem, a w ciągu dnia najczęściej przebywają w głębszych partiach zbiornika. Z reguły żerują rano, późnym wieczorem lub w nocy, ale w kwietniu możemy śmiało wybrać się na całodniową wyprawę, od samego świtu do wieczora. Kalendarz brań na kwiecień 2025 roku podpowiada, że szczególnie dobrze sprawdzą się tu następujące terminy: 1, 2, 12, 13, 25, 26, 27, 28, 29 i 30 kwietnia. O czym jeszcze powinniśmy pamiętać zawczasu?
Pan Piotr podkreśla, że młode leszcze szybko wchodzą na zanętę, ale większe osobniki wymagają od wędkarzy więcej cierpliwości i odpowiedniego podejścia. Sukces można odnieść, łowiąc na spławik, klasyczny grunt oraz method feeder. Ta ostatnia metoda sprawdzi się zwłaszcza na wodach stojących, przy czym najlepiej wybierać miejsca w pobliżu koryta rzeki, ponieważ leszcze lubią żerować na dużych głębokościach.
Spadki głębokości w pobliżu starego koryta rzeki bywają znaczne - nawet do 6 metrów, a ryby szukają tu ślimaków, skorupiaków oraz innych stworzeń żyjących w mule. Żerujące leszcze potrafią ryć w miękkim dnie naprawdę głęboko. Wysuwanym pyskiem zasysają muł, a następnie go wypluwają i z powstałej chmury osadów wychwytują najsmaczniejsze kąski. A pysk leszcza 45-55 cm jest naprawdę duży
- opisuje wędkarz. Ponadto dobrą miejscówką mogą okazać się zatoki i zakola, gdzie woda szybciej się nagrzewa. Wówczas leszcze udaje się złowić nawet na płytszych blatach o głębokości 1,5-2 metrów. Na koniec warto podkreślić, że aktualne przepisy nie przewidują wymiaru ani okresu ochronnego dla leszcza. Jeśli więc nie uda nam się wybrać się nad wodę w kwietniu, wciąż będziemy mieć okazję w przyszłych miesiącach.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.