Wystąpiła z zakonu, a teraz mówi o finansach. Siostry dostawały kieszonkowe. "Była to zawrotna kwota"

Dla wielu ludzi życie osób duchownych to bardzo ciekawy temat do rozmów. Społeczeństwo ciekawią głównie takie zagadnienia jak finanse. W sieci nie brakuje byłych księży czy zakonnic, którzy chętnie odpowiadają na pytania nurtujące internautów. Wirtualna katechetka skupiła się na kieszonkowym dla sióstr.
Wirtualna katechetka opowiada o finansach w zakonie
FOT. PIOTR SKORNICKI / Agencja Wyborcza.pl // Screen TikTok @wirtualnakatechetka

Nie od dziś wiadomo, że decyzja o podjęciu drogi zakonnej lub kapłańskiej w życiu wiąże się z wieloma wyrzeczeniami. Oprócz rezygnacji z założenia rodziny i zobowiązania się do regularnej modlitwy, osoby duchowne muszą także pokornie wypełniać wolę swoich przełożonych oraz działać zgodnie z koncepcją zgromadzenia, do którego przystąpili. Wirtualna Katechetka, którą na TikToku obserwuje ponad 29 tys. osób, w jednym ze swoich filmów opowiedziała o tym, jak wyglądały kwestie finansowe w zakonie, gdzie odbywała posługę przez pewien okres swojego życia. Jak sama mówi, w grę wchodziły "zawrotne kwoty".

Zobacz wideo Szymon Hołownia omawia raport NIK. Tak płynął strumień pieniędzy do Kościoła

Skąd zakonnice mają pieniądze? Odpowiedź jest bardzo prosta - zarabiają

Joanna, osobom korzystającym z platformy TikTok znana pod pseudonimem "wirtualna katechetka", przez osiem lat swojego życia pełniła posługę zakonną. Choć wiara wciąż jest bliska jej sercu, postanowiła odejść ze zgromadzenia i na nowo przyjrzeć się swojemu powołaniu. Doświadczenia byłej zakonnicy są niezwykle ciekawym tematem dla wielu internautów, którzy chętnie dopytują o nurtujące ich kwestie. Jedną z nich są finanse. "Kto za to wszystko płaci? I skąd pieniądze na utrzymanie placówki?" zapytali ją obserwatorzy.

Zobacz też: Polski miliarder postawi największy na świecie pomnik Matki Boskiej. Pojawi się w niewielkiej wsi

Wirtualna katechetka nie stroniąc od udzielenia odpowiedzi, postanowiła zabrać głos.

Przede wszystkim siostry zakonne utrzymują się z tego, że same zarabiają na siebie

- tłumaczy Joanna. Okazuje się jednak, że wypłata nie należy do siostry, która na nią zapracowała, a do całego zgromadzenia.

Jeśli dostawałam jakieś pieniądze, to musiałam to oddać przełożonej. Wszystkie pieniądze idą do wspólnej kasy

Co więcej, w pierwszych latach posługi wirtualna katechetka, chcąc sobie coś kupić, musiała prosić przełożoną o pieniądze, a następnie rozliczać się z tego, na co je wydała. Z czasem jednak, kiedy zakon zaczął lepiej prosperować, wprowadzono kieszonkowe. Kwota, jaką przydzielano, nie była jednak zbyt wysoka.

Czy zakonnice mają swoje pieniądze? "Nie było tego w ogóle"

W koncepcji praktycznie każdego zakonu jedną z największych cnót jest praktykowanie ubóstwa. Stąd też wziął się zwyczaj oddawania całego majątku przełożonym, którzy mogli mieć kontrolę nad tym, jak członkowie zgromadzenia dysponują materialnymi dobrami.

Co jeśli chodzi o kieszonkowe? Przez dłuższy czas jak byłam (w zakonie przyp. redakcja) to nie było tego w ogóle, a później uwaga, była to zawrotna kwota 50 zł, z których nie musiałam się rozliczać

- opowiada Joanna, dodając:

Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz jest taka, że siostry, oprócz tego, że same zarabiają na siebie, to jeszcze bardzo często pomagają innym, z tego co same zarobią

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: