Większości z nas zorze polarne mogą kojarzyć się z Islandią, Norwegią i Alaską, lecz to spektakularne zjawisko świetlne potrafi pojawiać się także w innych regionach świata. Jak wskazuje Karol Wójcicki, autor profilu "Z głową w gwiazdach", najprawdopodobniej już w nocy z 1 na 2 września 2025 roku to właśnie Polska będzie miała okazję oglądać niebo zabarwione na różne kolory. Teraz musimy uzbroić się w cierpliwość.
Zorza polarna powstaje, gdy naładowane cząsteczki ze Słońca zderzają się z atomami i cząsteczkami w atmosferze. To skutkuje emisją światła i powstaniem kolorowych łun. Takie zjawiska często poprzedzają natomiast silne burze geomagnetyczne.
W sobotę - 30 sierpnia - aktywny obszar na Słońcu o numerze 4204 wyemitował rozbłysk klasy M2.7. Choć sam rozbłysk nie należał do szczególnie silnych, to trwał aż trzy godziny! Taki rozbłysk poderwał ze Słońca koronalny wyrzut masy (CME). Był to tzw. halo CME, czyli taki, który zmierza prosto w stronę Ziemi. Tego typu wyrzut może wywołać silną burzę geomagnetyczną
- wyjaśnia Karol Wójcicki w poście opublikowanym Facebooku. Jak wskazuje ekspert, z prognoz Narodowej Administracji Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA) oraz Centrum Prognozowania Pogody Kosmicznej (SWPC) wynika, że uderzenie CME powinno nastąpić późnym wieczorem 1 września.
Burza może osiągnąć poziom G3, co daje realną szansę na wystąpienie zorzy polarnej także w Polsce. Przy tak silnych burzach geomagnetycznych bardzo często możemy zobaczyć nie tylko charakterystyczne czerwone filary, ale też zieloną zorzę nisko nad północnym horyzontem
- czytamy w komunikacie.
Największe szanse na obejrzenie tego podniebnego spektaklu mają mieszkańcy północnej Polski. Pozostali muszą zaś mocniej trzymać kciuki za odpowiednie warunki.
Sprawdź również: Kierowcy nie znają tego znaku. Może uratować życie
Jeśli parametry wiatru słonecznego dopiszą, zorza może być widoczna także z centralnych, a może nawet południowych regionów kraju
- twierdzi autor profilu "Z głową w gwiazdach". Na ten moment nie da się jednak potwierdzić, że zorza w ogóle pojawi się na niebie. Miłośnicy takich zjawisk muszą zatem stale monitorować sytuację. Wszystko będzie jasne dopiero wtedy, gdy fala uderzeniowa CME rzeczywiście dotrze do naszej planety. Jej rozmiar zostanie wtedy określony przez sondy znajdujące się około 1,5 miliona kilometrów od Ziemi.
To właśnie te dane pokażą nam, czy warunki rzeczywiście będą wystarczająco dobre, by zorza pojawiła się nad Polską
- podsumował Karol Wójcicki.
Źródło: Z głową w gwiazdach/Facebook.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.