W ostatnich latach coraz więcej osób zwraca uwagę na odnawialne źródła energii. Niezwykle popularne stały się zatem panele fotowoltaiczne, które pozwalają przekształcić promienie słoneczne w energię elektryczną. Takie rozwiązanie nie tylko sprzyja środowisku, ale także umożliwia realne oszczędności i większą niezależność. W efekcie tego typu konstrukcje na dachach domów czy na działkach już nie dziwią. Nieczęsto jednak widywane są na kościołach czy zabytkowych obiektach.
Na ciekawą instalację na dachu kościoła znajdującego się pomiędzy aleją Stanów Zjednoczonych i ulicą Spalinową w stolicy zwrócił uwagę warszawski radny z klubu Lewica - Miasto Jest Nasze. Wygląda na to, że Kościół Rzymskokatolicki Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polskich Męczenników zainwestował w panele fotowoltaiczne, tworząc z nich dodatkowy symbol wiary. Z lotu ptaka widać, że ułożone zostały w kształt krzyża.
Gratulacje dla proboszcza z kościoła na warszawskim Grochowie, który po cichu połączył dwie zwaśnione Polski. Położył na dachu panele fotowoltaiczne, ale ułożył je w kształt krzyża. Widać tylko z nieba, ale moim zdaniem Bóg widzi i cieszy się
- czytamy w poście udostępnionym na Facebooku przez Jana Mencwela. Jak informuje serwis TVN24, panele ułożono na dachu kościoła na południowo-zachodniej stronie. Niestety z poziomu ulicy są bardzo słabo widoczne, można dostrzec jedynie ich zarys.
Z drona są w pełni widoczne i rzeczywiście ułożone są na dachu świątyni w kształt krzyża
- relacjonuje reporter tvnwarszawa.pl. Choć w tym przypadku największą uwagę zwraca kreatywność władz kościoła, nie są to pierwsze panele fotowoltaiczne na tego typu obiekcie. Niektóre nawet do dziś wywołują niemałe poruszenie.
Jak informowaliśmy na początku tego roku, kilka lat temu panele fotowoltaiczne pojawiły się też na dachu zabytkowej bazyliki św. Brygidy w Gdańsku. Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków stanowczo sprzeciwił się temu pomysłowi i nakazał demontaż, jednak lokalny duchowny twierdził, że panele nie burzą "wizerunku architektonicznego kościoła". Na proboszcza nałożono nawet karę wysokości 5 tys. zł. Decyzję o przymusowym pozbyciu się instalacji podtrzymał również resort kultury.
Nie brzmi to dobrze, a tym bardziej nie wygląda. Pomysł, by na zabytku zainstalować panele słoneczne, nie zyskał aprobaty i zgody konserwatora. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego decyzję PWKZ nakazującą demontaż instalacji podtrzymało w ubiegłym roku. Kontrola po decyzji ministerstwa zakończyła się dla parafii grzywną i nakazem zdjęcia paneli do końca 2024 roku
- informowano w komunikacie Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora. Mimo to panele wciąż znajdują się na dachu, a spór trwa. Proboszcz Kowalski wystąpił do PWKZ o przedłużenie terminu na wykonanie nakazu związanego z demontażem do sierpnia bieżącego roku. W związku z tym 1 września urzędnicy ponowili kontrolę. Jak się wówczas okazało, fotowoltaika nie zniknęła.
Zobacz też: Las pełen "niechcianych krzyży". To najbardziej niezwykły cmentarz w Polsce
Źródła: facebook.com, tvn24.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.