Polacy sięgają po sztuczną inteligencję, by wyłudzić zwrot. Restauracje walczą. "Chore"

W sieci przybywa informacji o klientach, którzy zamawiają jedzenie, po czym żądają zwrotu pieniędzy, przesyłając "dowód" w postaci sfabrykowanego zdjęcia. Dzięki sztucznej inteligencji i kilku kliknięciom prawidłowo przygotowany burger czy pizza mogą całkowicie zmienić swoje oblicze. Aplikacje są zalewane reklamacjami. Jak duże straty generuje nowa internetowa "moda"?
Polacy przerabiają zdjęcia jedzenia, by wyłudzić zwrot. 'Chore' - zdjęcie ilustracyjne
Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.pl-@damian_zurawski/X.com

Pierwsze doniesienia o fałszywych reklamacjach pojawiły się na forach, z których korzystają użytkownicy AI, lecz temat błyskawicznie trafił do mediów. Schemat jest prosty. Oszuści robią zdjęcia otrzymanych od dostawców dań i przerabiają je w taki sposób, by jedzenie wyglądało na spalone lub surowe, a później żądają zwrotu pieniędzy.

Zobacz wideo Fenomenalny kebab Lukasa Podolskiego podbije Polskę!

Dostawa jedzenia. Zjedz, sfotografuj i zgarnij zwrot

Jeszcze kilka miesięcy temu oszuści korzystali z ogólnodostępnych zdjęć znalezionych w internecie, ale teraz coraz częściej używają zaawansowanych narzędzi AI. Metoda "zjedz i zgarnij zwrot" dotarła już do Polski. Rzecznik Pyszne.pl Aleksander Rosa potwierdza, że problem nasila się od kilku miesięcy. W rozmowie z portalem WP Finanse dodał, że każdą reklamację weryfikuje doświadczony agent, a amatorskie manipulacje łatwo zdradza logo użytej aplikacji.

O wyłudzaczach zrobiło się jeszcze głośniej po wpisie sosnowieckiego radnego Damiana Żurawskiego, który jednoznacznie ocenił coraz to "modniejszy" proceder na platformie X.

Spryt? Nie. Zwykłe oszustwo, które uderza w tych, którzy naprawdę mają powód do reklamacji. A przecież restauratorzy i tak mają dziś pod górkę. Całe życie poświęcają swoim lokalom, siedzą tam od świtu do nocy, płacą gigantyczne rachunki za prąd, składki, podwyżki wszystkiego. I jeszcze muszą walczyć z ludźmi, którzy kombinują kosztem ich ciężkiej pracy. To już nie jest cwaniactwo. To jest skrajnie chory poziom kombinowania, który dobija ludzi pracujących po kilkanaście godzin dziennie, żeby nie zamknąć interesu

- wskazał radny.

Reklamacja jedzenia na wynos. "To skrajnie chory poziom kombinowania"

Właściciele lokali potwierdzają, że konsekwencje tej "sztuczki" są poważne:

  • restauracja nie dostaje zapłaty za przygotowany posiłek,
  • platforma pokrywa zwrot, ale część odpowiedzialności przenosi na lokal,
  • pracownicy obsługi klienta tracą czas na analizowanie sfabrykowanych zdjęć.

Eksperci ostrzegają, że wraz z rosnącą skalą zjawiska mogą pojawić się zaostrzone procedury reklamacyjne, co uderzy również w uczciwych klientów. Portal Fakt zauważa, że oszuści dzielą się w sieci poradami, jak poprawnie "udokumentować" rzekomy problem, co zwiększa ryzyko rozprzestrzenienia się procederu.

AI kontra restauracje. Mogą zablokować profil klienta

Firmy dostawcze deklarują, że są świadome problemu i wprowadzają rozwiązania technologiczne. Platformy wykorzystują specjalne systemy do wykrywania manipulacji, które analizują metadane zdjęć i wychwytują obecność logotypów aplikacji AI. Platforma Pyszne.pl, będąca częścią koncernu JustEat Takeaway, przyznaje, że w razie wątpliwości kontaktuje się z restauracją, aby wyjaśnić sprawę. W poważniejszych przypadkach serwis może odmówić zwrotu, a jeśli oszustwo zostanie udowodnione - nawet zablokować konto klienta. Przedstawiciele Bolt Food podkreślają natomiast, że dzięki procedurom wykrywającym nieprawidłowości są w stanie natychmiast odciąć nieuczciwego użytkownika od usług.

Rzecznik Pyszne.pl tłumaczy, że firma bierze na siebie odpowiedzialność i ponosi koszty, dopóki nie stwierdzi ewidentnego oszustwa. Przedstawiciele branży apelują więc o uczciwość i przypominają, że reklamacje mają służyć poprawie usług.

Źródła: "Fakt", "WP Finanse", biznes.interia.pl, x.com/damian_zurawski

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: