Zima to trudny czas dla kierowców. Musimy wówczas podejmować dodatkowe kroki, aby zapewnić sobie i innym bezpieczną jazdę. Obejmuje to m.in. stosowanie odpowiedniego płynu do spryskiwaczy, który ułatwi zachowanie czystych szyb i tym samym dobrej widoczności. Niestety czasami problemem będą tu nie zaniedbania, a sam produkt. Wiele płynów jest bowiem po prostu nieprawidłowo oznaczanych. Do badań na ten temat jako pierwsza dotarła Wyborcza.biz.
Jak donosi Wyborcza.biz, badania przeprowadzone przez Instytut Transportu Samochodowego (ITS) wykazały, że około 80 proc. płynów do mycia i spryskiwania szyb oraz reflektorów dostępnych na rynku nie spełnia deklaracji jakościowych podanych na opakowaniach. Głównym problemem jest podawana temperatura krystalizacji. To moment, w którym płyn przechodzi w stan stały, czyli zamarza. W tym przypadku staje się zarazem bezużyteczny. Wartość temperatury krystalizacji była inna niż deklarowana w przypadku 95 ze 126 produktów. Aż 83 z nich miały podaną na etykiecie wartość wyższą niż rzeczywista. Przykładowo, płyn reklamowany jako odporny do minus 20 st. C zamarzał już przy minus 18, minus 19 st. C.
Te 1-2 stopnie robią znaczącą różnicę, bo wystarczy tylko jedna noc z temperaturą minus 15°C i płyn może zamarznąć w układzie natryskowym
- zaznacza Ewa Rostek, kierowniczka Centrum Badań Materiałowych ITS., cytowana przez Wyborczą.biz. Taki preparat może zamarzać w przewodach i na szybach, co przekłada się na ograniczenie widoczności i uszkodzenia samochodu. Chodzi tu m.in. o gumowe pióra wycieraczek, uszczelki szyb, a nawet matowienie lakieru. Co więcej, aż 11 płynów miało błędne oznakowanie na etykiecie: "płyn zimowy" i jednocześnie "minus 15 st. ". Taka wartość oznacza płyn przejściowy (tzw. jesienno-zimowy). To jednak nie koniec ustaleń ITS.
Płyny do spryskiwaczy zawierają alkohol, dzięki któremu ich temperatura krystalizacji jest niższa. Najczęściej stosuje się etanol, czasem izopropyl, a coraz częściej także metanol. Jest on skuteczny i tani, ale też i toksyczny. W 2004 roku wprowadzono nawet zakaz stosowania tej substancji w chemii gospodarczej, ale od 2010 roku unijne regulacje pozwoliły na jego ograniczone użycie. Mimo to należy mieć na uwadze, że płyny zawierające więcej niż trzy procent alkoholu metylowego mogą podrażniać oczy, skórę i drogi oddechowe. Gromadzące się w kabinie pojazdu opary mogą z kolei powodować zawroty głowy. Jest to tym bardziej niepokojące, że nie wszystkie płyny zawierały na etykietach stosowne ostrzeżenia, a same opakowania nie mają odpowiednich zabezpieczeń na zamknięciach (chroniących np. przed otwarciem przez dzieci).
Zobacz też: Twierdzą, że sprzedają nam czekoladę. To tylko nazwa. Wyniki kontroli IJHARS obnażyły prawdę
Źródło: wyborcza.biz
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.