Samochód widzi, słyszy i zapamiętuje. Gromadzi nawet danie o stanie zdrowia

Nowe auta są naszpikowane technologią, która działa także poza zasięgiem wzroku kierowcy. W założeniu ma to poprawiać komfort użytkowania. Okazuje się jednak, że w pakiecie dostajemy coś jeszcze - nieustanny nadzór, o którym wiele osób nie ma pojęcia. Eksperci alarmują, że współczesne samochody zbierają o nas znacznie więcej danych, niż jest to potrzebne, a granica między wygodą a inwigilacją zaczyna się niebezpiecznie zacierać.
Samochód - zdjęcie ilustracyjne
Fot. istockphoto.com/OLGA RYAZANTSEVA

Eksperci z organizacji Mozilla Foundation przyjrzeli się politykom prywatności 25 globalnych marek motoryzacyjnych w ramach inicjatywy Privacy Not Included. Wnioski są jednoznaczne i mało optymistyczne. Każdy z producentów zbiera ogromne ilości danych o kierowcach i pasażerach - często zupełnie niepotrzebnych do działania pojazdu. Co gorsza, użytkownicy mają ograniczone możliwości kontroli nad gromadzonymi informacjami.

Zobacz wideo KIA EV2. Najmniejszy i najtańszy elektryczny SUV koreańskiej marki

Dane w obiegu, a kontroli brakuje. Eksperci alarmują

Z raportu organizacji Mozilla Foundation wynika, że współczesne auta działają jak zaawansowane centra zbierania informacji. Rejestrują lokalizację, prędkość, styl jazdy, a także dane pochodzące z systemów multimedialnych, aplikacji mobilnych i usług online. W dokumentach części marek pojawiają się nawet zapisy o przetwarzaniu wyjątkowo wrażliwych informacji - od danych na temat stanu zdrowiu po szczegóły życia prywatnego. To już nie tylko telemetria, ale pełny profil użytkownika tworzony w tle każdej podróży. Najwięcej kontrowersji budzi to, co dzieje się z danymi dalej. Zdecydowana większość producentów zastrzega sobie prawo do ich udostępniania partnerom biznesowym, a wielu wprost dopuszcza ich sprzedaż. Informacje mogą trafiać do firm trzecich, brokerów danych, a nawet - w niektórych przypadkach - do organów ścigania bez formalnego nakazu. Jednocześnie kierowcy zazwyczaj nie mają realnej możliwości sprawdzenia, jakie informacje dokładnie są zbierane. Wyjątkiem pozostaje Europa, gdzie obowiązują przepisy RODO dające użytkownikom, choć minimalną ochronę.

Przeanalizowaliśmy 25 marek samochodowych. Wszystkie otrzymały ostrzeżenie Privacy Not Included - co sprawia, że auta stały się oficjalnie najgorszą pod względem prywatności kategorią produktów, jaką kiedykolwiek ocenialiśmy

- napisali eksperci z organizacji Mozilla Foundation.

Prywatność w samochodach? Rynek nie daje kierowcom alternatywy

Eksperci z organizacji Mozilla Foundation zwracają uwagę na coś jeszcze - kierowcy w praktyce nie mają żadnego wyboru. O ile w świecie smartfonów, czy aplikacji mobilnych prywatność bywa elementem rywalizacji między producentami, o tyle w motoryzacji ten temat właściwie nie istnieje. Niezależnie od marki, klasy czy ceny auta, podejście do gromadzenia danych wygląda bardzo podobnie. 

Ludzie nie porównują samochodów pod kątem prywatności - i nie można od nich tego oczekiwać. Przy wyborze auta liczy się przecież wiele innych, kluczowych czynników: cena, zużycie paliwa, dostępność, niezawodność czy potrzebne wyposażenie. Nawet gdyby ktoś miał czas, pieniądze i zasoby, by analizować oferty właśnie przez pryzmat ochrony danych, niewiele by to dało. Z naszych badań wynika bowiem, że pod tym względem wszystkie marki wypadają źle

- napisano w raporcie.

Źródło: Mozilla Foundation

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: