Pewien mężczyzna planował ukraść rower z prywatnej posesji. Jednak okazało się, że pojazd nie ma powietrza w kołach. Wtedy postanowił zabrać samochód, który nie był zamknięty, a wszystkie dokumenty wraz z kluczykami zostały w środku.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
W sobotę, 8 kwietnia około godziny 7 rano funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie dotyczące kradzieży samochodu na terenie gminy Szelków w województwie mazowieckim. Po przyjeździe na miejsce policjantom udało się ustalić, że samochód zginął z prywatnej posesji. Auto nie było zamknięte, a w środku znajdowały się kluczyki i dokumenty. Z podwórka złodziej zabrał też rower. Podczas prowadzenia sprawy, funkcjonariusze odnaleźli rower na posesji sąsiada pokrzywdzonego. Udało się im również ustalić osoby podejrzane o kradzież samochodu. Tego samego dnie zatrzymali 43-letniego mieszkańca, który był podejrzany o kradzież pojazdu. Następnego dnia zatrzymali również jego 34-letniego kolegę. Jak ustalili, 34-latek chciał pojechać do kolegi, dlatego wpadł na pomysł kradzieży roweru z posesji, jednak kiedy okazało się, że koła nie mają powietrza, postanowił wrócić po auto. Pojechał nim do znajomego, a później wybrali się na przejażdżkę, mimo że obydwoje mieli dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Mężczyźni usłyszeli zarzut kradzieży i kierowaniem pojazdu pomimo sądowego zakazu.
Według artykułu 278. Kodeksu karnego, kradzież, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Jest to czyn kiedy sprawca działa umyślnie i z bezpośrednim zamiarem. Kradzież rzeczy, której wartość nie przekracza 250 złotych, jest uznawana za wykroczenie i karana jest mniejszą sankcją jak na przykład grzywną. Jazda pomimo dożywotniego zakazu sądowego narusza z kolei artykuł 244. Kodeksu karnego. Sprawca powinien liczyć się z tym, że zostanie wszczęte przeciw niemu postępowanie sądowe, które będzie oznaczało kolejne konsekwencje prawne. Złamanie zakazu może grozić pozbawieniem wolności od 3 miesięcy do 5 lat i obciążeniami finansowymi.