Wszystkich Świętych to dla wielu Polaków czas refleksji i pamięci, ale też nerwowego błądzenia po cmentarnych alejkach. Gdy nekropolia przypomina małe miasto, a każda alejka wygląda tak samo, odnalezienie jednego grobu potrafi zamienić się w wyzwanie. Na szczęście coraz częściej z pomocą przychodzi technologia.
Według rządowej ankiety z 2020 roku w Polsce działa ponad 12 tysięcy cmentarzy, zajmujących łącznie ponad 16 tys. hektarów. To obszar porównywalny z powierzchnią średniego miasta. Niektóre nekropolie mają powierzchnię ponad 100 ha, np. warszawski Cmentarz Komunalny Północny rozciąga się na 143 ha, a szczeciński Cmentarz Centralny - największy w kraju - zajmuje aż 173 ha. W dni takie jak 1 i 2 listopada alejki zamieniają się w labirynty pełne ludzi, świateł i kwiatów. Dla kogoś, kto odwiedza dane miejsce po raz pierwszy, odnalezienie grobu potrafi trwać godzinami.
Tylko około 10 proc. nekropolii korzysta z systemów informatycznych, a pełną digitalizację przeprowadziła nieco ponad połowa cmentarzy komunalnych i zaledwie 3 proc. wyznaniowych. W efekcie w wielu miejscach wciąż nie ma elektronicznych spisów grobów, a jedynym sposobem na odnalezienie nagrobka jest spacer wśród setek alejek.
Na szczęście pojawia się coraz więcej narzędzi, które pomagają w tych poszukiwaniach. Serwis WebCmentarz obejmuje dziś ponad 15 mln grobów, a Grobonet, zawiera dane z ponad 1,3 tys. cmentarzy i pozwala odnaleźć blisko 7 mln zmarłych, wskazując dokładnie sektor, rząd i numer grobu. Działają też inne bazy, m.in. Mogiły.pl, eCmentarze czy KsięgaZmarłych24, które gromadzą kolejne miliony wpisów. Findagrave.com to największa na świecie wyszukiwarka obejmująca ponad 250 mln wyników, w której znajdziemy również cmentarze z Polski. Wystarczy wpisać imię, nazwisko, województwo, czasem datę śmierci, a system w kilka sekund pokazuje dokładne położenie grobu, często ze zdjęciem nagrobka.
Z cyfrowych rozwiązań coraz częściej korzystają też miasta. Gdański Zarząd Dróg i Zieleni prowadzi wyszukiwarkę obejmującą 9 cmentarzy komunalnych; po wpisaniu nazwiska zmarłego można zobaczyć jego miejsce spoczynku na mapie, wraz z numerem kwatery i rzędu. Podobne serwisy działają już m.in. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy Poznaniu, a Koszalin poszedł o krok dalej - przygotował nawet mobilną aplikację pomagającą odnaleźć grób w terenie.
Jeśli wyszukiwarka nie zwraca żadnych wyników, warto przygotować podstawowe dane - imię, nazwisko, datę urodzenia lub śmierci oraz nazwę cmentarza - i zwrócić się do administracji nekropolii. Pracownicy biur cmentarnych mają dostęp do ksiąg pochówków i mogą wskazać kwaterę, rząd oraz numer grobu. Wciąż zdarzają się cmentarze, które nie mają cyfrowych systemów, dlatego warto zarezerwować więcej czasu, korzystać z mapy i zapytać o drogę miejscowych opiekunów nekropolii.
Źródła: gov.pl, radiogdansk.pl, top.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.