Ślimak winniczek (Helix pomatia) może wyrządzić sporo szkód w ogrodzie, ale przez określoną część roku znalezienie tego mięczaka jest czymś wręcz pożądanym. Poza ogrodami możemy trafić na niego w wilgotnych miejscach w parkach, lasach i na polach. Na Warmii i Mazurach musimy jednak wstrzymać się w tym roku ze zbiorami, nawet jeśli perspektywa dodatkowego zarobku wyda nam się bardzo kusząca.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Olsztynie przypomina w oficjalnym komunikacie, że zbiór ślimaków winniczków został wstrzymany w tym regionie na lata 2024-2025, czyli wciąż obowiązuje. Decyzja ta została uzasadniona zmniejszeniem się liczby stanowisk występowania i zagęszczenia mięczaka w regionie. W latach 2018-2023 podczas zbiorów pozyskano tu od 39 ton do 111,5 ton winniczków. Dla porównania, w latach 2012-2013 było to około 240 ton, czyli ponad dwa razy więcej. Jeszcze wcześniej, w 2011 roku, zebrano aż 410 ton. Ponadto badania rozmieszczenia, liczebności, struktury wielkościowej i wiekowej populacji winniczka w województwie warmińsko-mazurskim przeprowadzone w latach 2014, 2016 i 2019 wykazały m.in., że w żyjących na tym terenie populacjach coraz rzadziej pojawiają się osobniki duże, czyli o średnicy muszli powyżej 37 milimetrów.
Zobacz też: Zmieniły się zasady dla wędkarzy. Taka wyprawa na ryby będzie kosztować więcej
Przypomnijmy, że ślimak winniczek jest objęty częściową ochroną gatunkową w całej Polsce. Niemniej zbiory do celów przetwórstwa spożywczego są dozwolone przez 30 dni w roku, w okresie od 20 kwietnia do 31 maja, o ile zbieramy osobniki o średnicy muszli powyżej 30 milimetrów. Oprócz tego musimy mieć zezwolenie regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Czasami może się okazać, że pozwolenia nie dostaniemy, tak jak jest to w tym roku na Warmii i Mazurach. Zakładając jednak, że mieszkamy w regonie, gdzie zbiory są dozwolone, co jeszcze powinniśmy wiedzieć?
Polskie ślimaki winniczki są chętnie kupowane we Francji, we Włoszech, w Portugalii, a także w Niemczech. W związku z tym możemy dostać za nie całkiem sporo, choć proponowana stawka może początkowo nie zrobić na nas wrażenia. W zeszłym roku bowiem skupy dawały do pięciu złotych za kilogram. Z drugiej strony musimy mieć na uwadze, że wprawieni zbieracze w godzinę mogą zebrać 10-15 kilogramów (co przekłada się kolejno na zarobek 50 i 75 złotych), a w ciągu całego sezonu nawet tonę. Więcej na ten temat pisaliśmy w poprzednim artykule. Na koniec wart wspomnieć, że przed wyprawą powinniśmy zaopatrzyć w przewiewne worki lub plastikowe pojemniki, które umożliwią prawidłowy transport winniczków bez ryzyka ich uszkodzenia.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.