Duża dawka emocji, kilka kliknięć i z konta znikają wszystkie oszczędności. Internetowi przestępcy wymyślili nowy sposób, który rozprzestrzenia się w sieci niczym wirus. Chodzi o fałszywe sklepy i kuszące obietnice "łatwego zysku". Oszuści podszywają się pod znane marki, a przy tym tworzą fikcyjne strony internetowe oraz fabrykują opinie. Internauci natomiast, licząc na okazję, wpadają w misternie przygotowaną pułapkę. CERT Polska alarmuje o tysiącach zgłoszeń. Zrobiło się niebezpiecznie.
Jak wynika z raportu Gemius, aż 78 proc. Polaków robi zakupy online. To wprost idealne pole do działania dla cyberprzestępców. CERT Polska, czyli zespół ekspertów zajmujących się cyberbezpieczeństwem, w 2024 r. odnotował około 1,6 tys. zgłoszeń dotyczących fałszywych sklepów oraz aż 14 tys. przypadków podszywania pod platformy typu Allegro czy OLX. Oszuści kopiują logotypy, układ na stronie internetowej oraz zdjęcia produktów. Przy okazji oferują też gigantyczne zniżki, czym kuszą potencjalne ofiary. Niestety dość szybko znikają, zabierając ze sobą pieniądze klientów. Sklep zamyka się z dnia na dzień, a środków zazwyczaj nie da się już odzyskać.
Internetowi naciągacze nie ograniczają się wyłącznie do sklepów. Policjanci z Siedlec opisali historię kobiety, która uwierzyła w fałszywe ogłoszenie o pracę i finalnie wykonała 29 przelewów, tracąc 78 tys. zł. Podobne mechanizmy stosują oszuści skupiający się na "scamie na profil zaufany". Cyberprzestępcy rozsyłają e-maile imitujące urzędowe powiadomienia dotyczące różnego rodzaju zagrożeń, a potem fałszywy konsultant banku namawia potencjalną ofiarę do przelania pieniędzy na rzekomo bezpieczne konto. Eksperci podkreślają, by ignorować linki umieszczane w podejrzanych wiadomościach i nie podejmować decyzji pod presją czasu.
NASK w poradniku "Okazja czy pułapka?" radzi, by każdą zbyt atrakcyjną ofertę i wyjątkowo niską cenę traktować niczym sygnał alarmowy. Zasada "szybki zysk nie istnieje" chroni przed inwestycyjnymi pułapkami. Policja radzi unikać podejrzanych aplikacji, nie przekazywać danych osobowych osobom poznanym w internecie oraz weryfikować firmy w rejestrach KNF. Warto zwrócić też uwagę na domenę danego sklepu. Literówki oraz nietypowe końcówki, takie jak "shop", "xyz" czy "top", często oznaczają oszustwo. Brak danych sprzedawcy, niejasne warunki zwrotów czy tylko jedna forma płatności (np. przelew) również powinny wzbudzić czujność.
Źródła: gemius.com, natemat.pl, strefabiznesu.pl, forsal.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.