Stare kartki na mięso, cukier czy benzynę, które kiedyś budziły złość i frustrację, dziś wywołują zupełnie inne emocje. Papierowe kupony z czasów reglamentacji stają się kolekcjonerskimi rarytasami, a ich ceny potrafią zaskoczyć. Pojedyncze egzemplarze osiągają nawet 100 zł, a kompletne zestawy sprzedają się za kilkaset. Wystarczy zajrzeć do rodzinnych pudełek na strychu.
System kartek wprowadzono w odpowiedzi na chroniczne braki towarów; najpierw w 1976 r. na cukier, a w 1981 r. na mięso i inne podstawowe artykuły spożywcze. Kupony nie zastępowały pieniędzy, lecz jedynie uprawniały do zakupu określonej ilości produktów: mięsa, masła, mąki, ryżu, a nawet paliwa. O przydziałach decydowały grupy społeczne - od kilograma mięsa miesięcznie dla małych dzieci, po siedem kilogramów dla górników i matek karmiących. Kartki, często z odrywanymi kuponami, miały różne serie, stempelki i zabezpieczenia, a z biegiem lat stały się symbolem absurdów PRL-u. Wszystko dlatego, że towarzyszyły im wielogodzinne kolejki, które wcale nie gwarantowały sukcesu.
Moda na retro design, uczucie nostalgii i rosnące zainteresowanie historią sprawiły, że kartki z PRL-u trafiły na listę poszukiwanych pamiątek. Cenione są zwłaszcza:
Dobrze zachowane kupony są coraz trudniejsze do znalezienia, ponieważ wiele z nich wyrzucono po 1989 r. lub niszczono w domowych archiwach. Ile naprawdę są warte? Wyceny zależą od roku, stanu i kompletności. Oto przykładowe ceny z rynku kolekcjonerskiego:
Kompletny blok z 1981 r. potrafi osiągać jeszcze wyższe kwoty. Dla kolekcjonerów liczy się przede wszystkim nienaganny stan i oryginalność.
Przed wystawieniem na sprzedaż:
Najłatwiej sprzedać je na internetowych portalach ogłoszeniowych, grupach kolekcjonerskich lub giełdach numizmatycznych. Antykwariaty również przyjmują kartki, choć zwykle płacą mniej.
Kartki na żywność to tylko wierzchołek góry lodowej retroskarbów. Kolekcjonerzy polują na porcelanowe figurki z lat 60. i 70., których ceny potrafią sięgać wartości wakacji all inclusive, a najrzadsze modele są warte tyle, co używany samochód. Równie wysoko wyceniane są zegarki z czasów PRL-u. Sprawne egzemplarze z oryginalnym paskiem potrafią kosztować nawet pięć tys. zł. Na aukcjach pojawiają się też kultowe meble, np. fotel "Stefan" typ 300-139, który osiąga ceny przekraczające 2 680 zł. Stare kuchenne gadżety, emaliowane czajniki i metalowe pojemniki również wracają do łask jako stylowe dodatki.
Źródła: onet.pl, pysznosci.pl, story.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.