Choć w naszym kraju nie jest jeszcze bardzo popularna, coraz więcej ogrodników docenia jej urok i niewielkie wymagania. Gaura Lindheimera to roślina, która idealnie wpisuje się w trend ogrodów naturalistycznych. Jej delikatne, białe lub różowe kwiaty unoszą się na cienkich łodygach niczym motyle, wprowadzając do kompozycji nutę romantyzmu i lekkości. Dobrze znosi upały, nie wymaga częstego podlewania i potrafi kwitnąć przez całe lato. Wystarczy posadzić ją w odpowiednim miejscu i zadbać o kilka prostych zabiegów pielęgnacyjnych.
Gaura Lindheimera (Oenothera lindheimeri), nazywana także gaurą białą lub gaurą wieloletnią to krótkowieczna bylina z rodziny wiesiołkowatych (Onagraceae). Dorasta nawet do 1,5 metra wysokości, ale dzięki ażurowemu pokrojowi nie przytłacza ogrodowych kompozycji. Kwiaty rozwijają się stopniowo - najpierw pąki, a potem białe lub różowe "gwiazdki" z długimi pręcikami. Delikatnie kołysane wiatrem, przypominają tańczące motyle. Roślina świetnie sprawdza się na rabatach z trawami ozdobnymi i w donicach, szczególnie na tarasach w stylu naturalistycznym.
Gaura biała lubi pełne słońce - im więcej światła, tym obficiej zakwita. Najlepiej rośnie w lekkiej, przepuszczalnej ziemi. Zbyt żyzna gleba sprawia, że wypuszcza więcej liści, ale mniej kwiatów. W pierwszym roku po posadzeniu wymaga regularnego podlewania co kilka dni. Potem radzi sobie praktycznie sama, potrzebuje wody tylko w czasie dłuższej suszy. Nie przepada za nawozami. Wystarczy porcja kompostu lub wieloskładnikowej odżywki wczesną wiosną.
Zobacz też: Zapomnij o hortensjach. Ten kwiat kwitnie do jesieni. Zalewa ogród bajkowymi pąkami
Sekret długiego kwitnienia tkwi w... nożyczkach. Regularne usuwanie przekwitłych kwiatów oraz przycięcie pędów po pierwszej fali (o około jedną trzecią) sprawi, że gaura ponownie wystrzeli w górę z nowymi pąkami. To niewiele pracy jak na roślinę, która potrafi kwitnąć aż do pierwszych przymrozków. Bylina ta nie tylko zdobi - przyciąga też pszczoły i motyle, wprowadzając życie do każdego zakątka ogrodu.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.