To właśnie ta granica decyduje o tym, czy na szczycie zobaczymy białą czapę, czy goły kamień. Jeśli planujesz ambitniejsze wyprawy albo po prostu chcesz lepiej znać się na górach, warto przeczytać nasz artykuł.
Mówiąc najprościej: granica wiecznego śniegu to wysokość, powyżej której zima wygrywa z latem. Jest to linia, za którą w ciągu roku spada więcej śniegu, niż słońce jest w stanie stopić. Co więcej, wieczny śnieg z czasem może zamienić się w lód lodowcowy.
Gdy zastanawiamy się, co to granica wiecznego śniegu, musimy rozróżnić dwie rzeczy:
Przede wszystkim rządzi tu temperatura. To logiczne - im bliżej biegunów (Arktyka, Antarktyda), tym zimniej, więc śnieg leży tuż przy morzu (0 m n.p.m.). W strefie umiarkowanej, czyli m.in. w Polsce, granica ta wędruje w górę na kilka tysięcy metrów.
Ale jest tu pewien haczyk, o którym często zapominamy: wilgotność. Żeby śnieg mógł leżeć, najpierw musi spaść. Dlatego w miejscach suchych ta granica położona będzie wyżej, a w wilgotnych - schodzi niżej.
Intuicja podpowiada, że na równiku, bo tam jest najcieplej. Błąd! Na równiku jest wilgotno i pochmurno, co chroni śnieg. Rekordy padają w strefie zwrotnikowej (np. w Andach Chilijskich czy w Tybecie). Tamtejszy klimat jest tak suchy, że granica wiecznego śniegu rozciąga się dopiero na wysokość 6000-6500 m n.p.m.!
To jedno z ulubionych pytań turystów spacerujących nad Morskim Okiem. Skoro w lipcu w Żlebie Mnichowym leży śnieg, to czy mamy tu "wieczną zimę"?
Sprawa jest nieco skomplikowana. Klimatyczna granica wiecznego śniegu w Tatrach przebiega teoretycznie na wysokości 2300-2600 m n.p.m. Oznacza to, że nasze najwyższe szczyty, jak Rysy czy Gerlach, ledwo do niej dobijają.
Dlaczego więc nie mamy lodowców? Bo Tatry nie mają odpowiedniego ukształtowania. Nasze góry są strzeliste, wąskie i po prostu brakuje im płaskiego terenu na tej wysokości, gdzie śnieg mógłby się gromadzić latami. Mimo to, mamy tzw. płaty wiecznego śniegu (śnieżniki), które potrafią przetrwać dekady, dając nam namiastkę alpejskiego krajobrazu.
Sprawdź też: "Szykujesz się na tatrzańską przygodę? Sprawdź, które szlaki na Kościelec polecamy".
Nie da się pisać o zjawisku wiecznego śniegu, ignorując to, co dzieje się za oknem. Z roku na rok izoterma 0 stopni Celsjusza wędruje wyżej. Dla nas oznacza to tyle, że góry tracą swoje białe czapki. Granica przesuwa się w górę, lodowce się cofają, a krajobraz, który znamy ze zdjęć sprzed 50 lat, odchodzi w zapomnienie. To, co kiedyś było domeną wiecznej bieli, coraz częściej odsłania szarą, nagą skałę.
Granica wiecznego śniegu to fascynująca, niewidzialna bariera. Choć w Polsce jedynie zahaczamy o nią na najwyższych wierzchołkach, jej zrozumienie pozwala z większym szacunkiem spojrzeć na potęgę gór.