Usunięcie pnia nie zawsze jest proste, bo korzenie mocno trzymają się ziemi, a wynajęcie sprzętu albo fachowca oznacza dodatkowy koszt. Wiele osób szuka spokojniejszego sposobu, który nie wymaga rozkopywania połowy działki. Sól Epsom nie sprawia, że pień znika w jeden weekend, ale pomaga stopniowo wysuszyć i osłabić drewno, dzięki czemu po czasie łatwiej je rozkruszyć, rozłupać albo usunąć. To metoda dla cierpliwych, lecz właśnie dlatego zyskuje popularność.
Siarczan magnezu działa przede wszystkim przez kontakt z wnętrzem drewna. Wsypany do głębokich otworów zaczyna wyciągać wilgoć, a pień z czasem staje się bardziej suchy, twardszy z zewnątrz i jednocześnie bardziej podatny na pękanie w środku.
Nie jest to spektakularny efekt z dnia na dzień, tylko proces, który trwa tygodniami, a czasem nawet miesiącami. Właśnie dlatego trzeba patrzeć na tę metodę jak na sposób wspomagający rozkład drewna, a nie błyskawiczne zniknięcie problemu. Najlepiej sprawdza się przy starych pniach, które i tak nie wypuszczają już nowych pędów i nie są połączone z żywym drzewem.
Najpierw trzeba nawiercić pień wiertarką, najlepiej od góry i pod lekkim kątem z boków, aby proszek trafił jak najgłębiej. Otwory powinny być dość szerokie i głębokie, ponieważ wtedy sól nie zostaje tylko na powierzchni. Następnie wsypuje się do środka sól Epsom prawie pod sam brzeg i lekko zwilża niewielką ilością wody. Nie chodzi o zalanie drewna, tylko o to, aby proszek zaczął pracować. Na końcu pień warto przykryć folią albo ciemnym workiem i zabezpieczyć sznurkiem. Dzięki temu deszcz nie wypłucze zawartości, a wilgoć dłużej utrzyma się tam, gdzie jest potrzebna. Po kilku tygodniach dobrze zajrzeć do środka i w razie potrzeby uzupełnić preparat.
Ta metoda nie daje efektu po jednej nocy, choć chwytliwe nagłówki często sugerują coś zupełnie innego. W praktyce pień zaczyna wyraźnie słabnąć dopiero po dłuższym czasie, szczególnie jeśli jest gruby i ma twarde drewno. Wiele zależy też od gatunku drzewa, wieku pnia oraz warunków w ogrodzie. W suchym, nasłonecznionym miejscu proces może przebiegać inaczej niż w wilgotnym zakątku działki. Gdy drewno zacznie się kruszyć, łatwiej je rozbić siekierą, usunąć fragmentami albo pozostawić do dalszego naturalnego rozkładu. To rozwiązanie sprawdza się wtedy, gdy nie ma presji czasu i można poczekać na efekt.
Czytaj także: Ogrodnicy sadzą koper obok tych roślin nie bez powodu. Efekty widać bardzo szybko