Trawa przestanie żółknąć i wysychać. Odpowiedni zraszacz rozwiązuje wiele problemów

Na sklepowych półkach nie brakuje zraszaczy, ale nie każdy sprawdzi się w każdym ogrodzie. Kilka prostych zasad ułatwi wybór urządzenia, które naprawdę spełni swoje zadanie.
Zraszacz ogrodowy
fot. Freepik @SashkaB

Podlewanie trawnika wydaje się prostą czynnością, jednak źle dobrany sprzęt może sprawić, że część murawy będzie przesuszona, a inna przemoczona. Efektem są żółte plamy, większe zużycie wody i niepotrzebne wydatki. Dobry zraszacz powinien odpowiadać nie tylko wielkości trawnika, ale również jego kształtowi oraz ciśnieniu wody dostępnemu w instalacji. Dzięki temu podlewanie będzie równomierne, a trawa zachowa zdrowy wygląd przez cały sezon.

Zraszacz wahadłowy sprawdzi się na prostych trawnikach. To jeden z najczęściej wybieranych modeli

Jeżeli trawnik ma kształt prostokąta lub kwadratu, bardzo dobrym wyborem będzie zraszacz wahadłowy. Urządzenie rozprowadza wodę równomiernie w szerokim pasie, dzięki czemu nie powstają suche miejsca. W wielu modelach można regulować zarówno szerokość, jak i długość podlewanego obszaru, co ułatwia dopasowanie pracy do konkretnego ogrodu.

To rozwiązanie dobrze sprawdza się na średnich i większych trawnikach. Warto jednak pamiętać, że zraszacz wahadłowy najlepiej działa przy odpowiednim ciśnieniu wody. Jeżeli jest ono zbyt niskie, zasięg podlewania może być mniejszy od deklarowanego przez producenta.

Zraszacze obrotowe dobrze radzą sobie na dużych powierzchniach. Równomiernie rozprowadzają wodę

Na większych działkach często lepiej sprawdzają się zraszacze obrotowe. Obracają się wokół własnej osi i stopniowo podlewają cały wyznaczony obszar. Ich zaletą jest możliwość regulacji kąta pracy oraz zasięgu, dzięki czemu łatwiej ograniczyć podlewanie chodników czy podjazdów. Niektóre urządzenia pozwalają ustawić sektor podlewania od kilkunastu do nawet pełnych 360 stopni. Takie modele są dobrym wyborem również wtedy, kiedy ogród ma nieregularny kształt.  Dzięki temu woda trafia dokładnie tam, gdzie jest potrzebna.

Mały ogród nie potrzebuje dużego zraszacza. Czasami prostsze rozwiązanie okazuje się lepsze

Niewielkie trawniki nie wymagają rozbudowanych urządzeń. W takim przypadku dobrze sprawdzają się niewielkie zraszacze statyczne lub zraszacze sektorowe. Są łatwe w ustawieniu, zajmują niewiele miejsca i pozwalają skutecznie nawodnić mały fragment ogrodu.

Kupowanie bardzo wydajnego modelu do niewielkiej powierzchni zwykle nie ma sensu. Nadmiar wody może trafiać na rabaty, tarasy lub ścieżki, co oznacza niepotrzebne straty. Znacznie lepiej dopasować wielkość urządzenia do powierzchni trawnika.

Czytaj także: Nie musisz wzywać fachowca. Moskitierę zamontujesz samodzielnie w kilku prostych krokach

Sam zraszacz to nie wszystko. O sposobie podlewania także warto pamiętać

Nawet najlepszy sprzęt nie zapewni dobrych efektów, jeśli trawnik będzie podlewany niewłaściwie. Najkorzystniej robić to wczesnym rankiem albo późnym wieczorem, kiedy parowanie jest znacznie mniejsze. Dzięki temu więcej wody dociera do korzeni.

Lepiej podlewać rzadziej, ale obficiej. W większości przypadków trawnik potrzebuje około 15 do 20 litrów wody na każdy metr kwadratowy podczas jednego podlewania, choć dokładna ilość zależy od rodzaju gleby i pogody. Taki sposób sprzyja głębszemu ukorzenianiu się trawy i poprawia jej odporność na okresowe susze. Warto także co pewien czas sprawdzić, czy dysze zraszacza nie są zatkane, ponieważ nawet niewielkie zabrudzenia mogą pogorszyć równomierność podlewania.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google

Więcej o: