Przy Zamku w Łańcucie zaczęło śmierdzieć zepsutym mięsem. To pomysł gospodarzy. Chcą odstraszać

Na terenie województwa podkarpackiego, przy Zamku w Łańcucie wysadzono roślinę, która pochodzi z południa Europy. Ma piękny, intensywny kolor oraz mocno wyczuwalny zapach. Jak się okazuje, nie należy on do najprzyjemniejszych. Woń zgniłego mięsa to tajna broń, która ma pomóc w walce z pewnym problemem.

Na terenie zamku w Łańcucie, położonego 18 kilometrów od stolicy województwa podkarpackiego, czyli Rzeszowa, wyrósł niezwykły okaz rośliny, jakim jest smocza lilia. Pracownicy administracji oraz działu parkowego nie kryją swojego zachwytu tym faktem. Nie będziecie w stanie go przeoczyć, ponieważ posiada dość intensywny zapach, który przypomina zgniłe mięso. Dlaczego w takim razie wysadzono go przy jednej z perełek Podkarpacia? Oto powód.

Zobacz wideo Tak powstaje tajemniczy „Zamek w Stobnicy". Byliśmy na miejscu

Zamek w Łańcucie - to tutaj wyhodowano smoczą lilię. Dział parkowy miał swoje powody

Drakunkulus zwyczajny, nazywany potocznie smoczą lilią, to wyjątkowy okaz, którym zachwycają się miłośnicy botaniki. Posiada czerwono-purpurowe kwiaty, które przybierają kształt wydłużonego liścia, a ze środka wydobywa się czarna kolba. Roślina wyrasta do około jednego metra wysokości i kwitnie bardzo krótko, bo jedynie od czerwca do lipca. Dominującą cechą charakterystyczną jest specyficzna woń, która dla ludzi i niektórych zwierząt stanowi negatywny aspekt. Drakunkulus pochodzi z południa Europy i wykazuje właściwości odstraszające gryzonie, co prawdopodobnie było atutem dla pracowników zamku.

Mamy dużo nornic na rabacie bylinowej, więc to może będzie na nie sposób

- poinformował kierownik działu parkowego. Warto również dodać, że roślina jest trująca. Istnieją jednak owady, którym nie przeszkadza specyficzny zapach kwiatu. Zwabione, potrafią spędzić w nim całą noc - co ciekawe, nie z własnej woli. Jak do tego dochodzi?

Co na nornice? Smocza lilia potrafi wciągać owady do środka

Odór gnijącego mięsa to nie lada gratka dla owadów takich jak chrząszcze oraz muchy. Zwabione "aromatem" zbliżają się do kwiatu i natychmiastowo wpadają w jego sidła.

Owad wpada do środka i jest przetrzymywany przez roślinę przez całą noc. Odzyskuje wolność, dopiero gdy jest cały oblepiony pyłkiem

- tłumaczy Wiesław Koza, pracownik Zamku w Łańcucie. Na chwilę obecną na posesji można zaobserwować dwie smocze lilie, które znajdują się po południowej stronie posiadłości. Finalnie, pracownicy działu parkowego spodziewają się zaowocowania wszystkich czterech, które zostały tam wysadzone. Tereny zamkowe można odwiedzać codziennie. Poszczególne ekspozycje są dostępne o innych godzinach. Cena również jest uzależniona od wyboru poszczególnych części obiektu. Najdroższy bilet kosztuje 41 zł - bilet rodzinny z multimedialnymi atrakcjami. Chcąc zwiedzić jedynie ogrody, można wejść, ponosząc opłatę w wysokości 1zł za bilet ulgowy, oraz 2 zł - normalny.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Czy odwiedziłeś kiedyś Zamek w Łańcucie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.