Powstanie replika "Chatki Puchatka". Bieszczady zyskają nową perełkę. Widoki będą boskie

To już pewne, powstanie replika kultowej "Chatki Puchatka", którą niegdyś można było odwiedzać na szczycie Połoniny Wetlińskiej. Nowe miejsce będzie nie tylko repliką, ale też muzeum budynku, które powstało po II Wojnie Światowej i przez lata stanowiło schronisko dla górskich wędrowców.
Chatka Puchatka na Połoninie Wetlińskiej, 2022 rok
Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.pl

"Chatka Puchatka" w zależności od wieku, dla każdego może znaczyć co innego. Dzieci będą kojarzyć ją z uroczym, okrąglutkim misiem, który uwielbia zajadać się miodkiem. Dorośli - a zwłaszcza ci, którzy uwielbiają górskie wędrówki - momentalnie oczami wyobraźni zobaczą schronisko, które niegdyś było usytuowane na szczycie Połoniny Wetlińskiej. Dlaczego niegdyś, skoro wciąż tam stoi? A no dlatego, że większość turystów zakochało się w jego dawnej formie, która w ostatnich latach przeszła metamorfozę. W związku ze sporym niezadowoleniem przeprowadzonych zmian postanowiono stworzyć replikę chatki, która oryginalnie powstała po II Wojnie Światowej. Jak dokładnie będzie wyglądać i gdzie zostanie wybudowana?

Zobacz wideo Które miejsca są wybierane przez niedźwiedzie na gawry? Wbrew pozorom nie są to jaskinie

Szlaki w Bieszczadach: "Chatka Puchatka". Kultowe schronisko zostanie przeniesione w inne miejsce

Od 1967 roku, miłośnicy górskich wędrówek po wspięciu się na szczyt Połoniny Wetlińskiej, znajdujący się na wysokości 1232 m n.p.m, mogli skorzystać z oferty schroniska noszącego uroczą nazwę "Chatka Puchatka". Ciężko byłoby znaleźć choć jedną osobę przemierzającą Bieszczadzkie szlaki, która nie słyszałaby o tym miejscu. Budynek stał w doskonałym miejscu, umożliwiającym podziwianie piękna tamtejszych terenów. Zabudowa nie należała jednak do najsolidniejszych. Trudno było doszukiwać się bieżącej wody czy też elektryczności - nie przeszkadzało to jednak turystom. Aby zmienić dotychczasowy stan rzeczy, w 2019 roku podjęto prace modernizacyjne. Odnowiona chatka w dalszym ciągu pełni funkcję schroniska, które oferuje strudzonym wędrowcom kawę, herbatę oraz posiłki. Na miejscu są także klimatyzowane sale konferencyjne oraz pomieszczenia do dziennego pobytu (bez możliwości noclegu). Pomimo wprowadzonych udogodnień sporo osób nie może pogodzić się z faktem, że dawnej - znanej z filmu "Śniła mi się połonina" - chatki już nie ma. Robert Żurakowski, który reżyserował film o Lutku Pińczuku (pierwszym właścicielu Chatki Puchatka), ma w planach wybudować replikę uwielbianego przez bieszczadzkich turystów miejsca. Znamy już wstępną lokalizację.

Bieszczady: atrakcje. Powstanie replika kultowej "Chatki Puchatka"

Serwis "Nowiny24" przeprowadził rozmowę z twórcą filmowym Robertem Żurakowskim na temat Bieszczad i tego, jak reżyser odnalazł się w tych terenach. Okazuje się, że mężczyzna pokochał południowo-wschodnią część Polski i już od wielu lat czuje się tutaj jak u siebie.

Tu jest niesamowity potencjał we wszystkim, co możemy zobaczyć, dotknąć, przeżyć

- wyznaje w wywiadzie. Reżyser, czując inspirację znajdującą się w Bieszczadzkich terenach, zdecydował podjąć się nowej inicjatywy, którą jest stworzenie repliki "Chatki Puchatka".

Będzie to jedyne miejsce, gdzie turysta będzie mógł dowiedzieć się czegoś więcej o tym zapomnianym miejscu, które kiedyś było symbolem Bieszczadów

W porozumieniu z Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych w Krośnie ustalono, że nowa-stara chatka powstanie na wzgórzu powyżej Stanicy Kresowej "Chreptiów" w Lutowiskach. Edward Marszałek, który jest rzecznikiem prasowym LP w Krośnie podobnie jak Robert Żurakowski, nie kryje swojej ekscytacji związanej z budową nowej atrakcji.

Z tej chatki, co ciekawe, będzie nieco podobny widok jak z pierwotnej

- tłumaczy mężczyzna. Głównym motorem napędowym, który kieruje inicjatorem pomysłu, jest chęć zachowania pamięci o wyjątkowym miejscu, w którym spotykało się mnóstwo osób, po wyjściu na szczyt Połoniny Wetlińskiej.

Chatka przez długie lata była symbolem Bieszczadów. Wiele osób wędruje dzisiaj na Połoninę Wetlińską, by zobaczyć to miejsce, ale na górze nie ma już nic, co mogłoby przypomnieć o Lutku i Uli. Starsi to wspominają, ale młode pokolenie nie ma wiedzy na ten temat. To nawet nie jest jego wina, tylko nasza, bo my tej pamięci nie przekazujemy

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: